Czy istnieje przebudzenie po śmierci? Historia rodem z horroru.

Nie od dziś zagadnienie śmierci i tego co się dzieje z ludzkim ciałem doczesnym czy duszą stanowią zainteresowanie filozofów , badaczy pism czy prekursorów antropologii. Biorąc  pod uwagę poziom ówczesnej medycyny ,wielokrotnie odnotowywano przypadki przebudzeń osób uważanych powszechnie za zmarłe. Dla jednych to co napisze wyda się śmieszne i popatrzą na to z lekkim przymrużeniem oka , natomiast dla innych będzie to stanowić pewną  swoistą ciekawostkę historyczną. Otóż odnotowywano wielokrotnie przypadki przebudzeń pośmiertnych opisywanych jako cudownych przebudzeń przed pochówkiem , albo i makabrycznych przebudzeń stwierdzonych po ich dokonaniu. Znana jest historia mężczyzny któremu to umarła córka. Z dawnych relacji wynika iż wolą wcześniej zmarłej żony było spocząć obok męża i córki. Pech sprawiła iż ów Pan przeżywszy swoje dziecko musiał uczestniczyć w jakże smutnej ceremonii pochówkowej. Jakież było jego zdziwienie jak jeden z zarządców cmentarza poprosił go aby mu coś pokazać. W trakcie przygotowań do pochówku córki przygotowywano grób w jakim miała spocząć wraz z matką. Po dokopaniu się do trumny zmarłej kilkanaście lat wstecz żony,  oczom grabarzy ukazał się niecodzienny makabryczny widok. Po otwarciu wieka trumny zobaczyli oni bowiem  postać znajdującą się w nietypowej skurczonej pozycji z powykręcanymi kończynami. Od razu nietypowe ułożenie ciała dało do myślenia, tym bardziej że górne wieko owej trumny od wewnętrznej strony nosiło widoczne ślady mechanicznych uszkodzeń.  Zdaniem zarządcy cmentarza był to kolejny przypadek „pośmiertnego wybudzenia  się” osoby pochowanej  na co wskazywały ślady usilnego próbowania wydostania się na zewnątrz. Osoba ta umarła w straszliwych cierpieniach próbując wydostać się z przysypanej już trumny , w szale i panice z braku powietrza rwała swe włosy  i łamała paznokcie ocierając w panice o wieko trumienne niszcząc wewnętrzne poszycie . Takich przypadków było bardzo wiele . Wychodząc na przeciw problemowi powołano nową funkcję pracownika którego zadaniem było – nasłuchiwanie ewentualnych błagalnych krzyków „pośmiertnie wybudzonych”. Z czasem podjęto próby z tzw. dzwoneczkiem i sznurem który był mocowany do ręki zmarłego miał informować poprzez szarpnięcia o ewentualnym „akcie bożej łaski”  w postaci wybudzenia. Jak do tego podejść współcześnie…?.Czy było to możliwe..? Jak traktować tego typu opowieści. Otóż obecny poziom medycyny bezsprzecznie warunkuje stu procentowe stwierdzenie zgonu, bez możliwości pomyłki. W obecnej dobie rozwoju technicznego  dysponujemy tak wykwalifikowaną kadrą medyczną i sprzętem  przy pomocy którego możemy stwierdzić, czy doszło do śmierci mózgu , czy ustała akcją serca lub czy dalsza resuscytacja ma jednak jeszcze jakikolwiek sens. Dysponujemy maszynami podtrzymującymi sztucznie pracę płuc czy serca. Zdaniem naszego zaprzyjaźnionego ratownika tego typu przypadek w obecnych czasach byłby raczej niemożliwy , choć potwierdza że tego typu opowieści słyszał niegdyś studiując na uczelni. Były to jednak kwestie  dotyczące zamierzchłych czasów kiedy to wiedza o ludzkim ciele i jego procesach była powoli odkrywana  i zdarzały się incydentalne pomyłki. Ludzie też wierzyli niegdyś w gusła i wiejskie akuszerki jak i znachorów leczących ziołami i naparami.

Strach przed śmiercią towarzyszy wszystkim od zarania dziejów. Dotyczył zarówno  tych  z wyższych sfer,  jak i też  tych którzy swój czas ograniczają jedynie do wina na jakie uzbierali pod fontanną. Wniosek jest prosty:  każdy chce żyć jak najdłużej i czerpać jak najwięcej.

Jak to mówią za życia możemy być kim chcemy i wiele osiągnąć,  za co inni mogą nas cenić lub nienawidzić , ale łączy nas jedno:  wszystkich czy to bogatych czy biednych czeka „ostatni spacer nad rzeczkę”. Tam opada kurtyna bogactwa , różnic, poglądów . Pozostaje po nas to co zdołaliśmy stworzyć za życia. To co zdołaliśmy zrobić dla innych . I nawet jeśli już nas niema , to pozostajemy w pamięci żyjących. Istniejemy na dawnych fotografiach, jesteśmy w listach , e mailach,  a nawet na Facebooku . Dlatego żyjmy tak by potem nikt się nie musiał wstydzić,  a tym bardziej my sami. Bo kto wie co jest tam „po drugiej stronie rzeczki” . Jedno nazywają to rajem , inni czyśćcem jeszcze inni piekłem. Filozofowie i badacze Pisma Świętego  od zarania dziejów spierali się czym jest raj. Wedle niektórych to piękna kraina dostatku  gdzie trafia dusza ludzka po śmierci. Jeszcze inni nazywali ją Walhalla . Są też i tacy którzy twierdzą,  że ciało to tylko opakowanie które po zużyciu umiera i otrzymujemy nowe .Otrzymujemy takie na jakie zasłużyliśmy sobie za życia poprzez swoje czyny (reinkarnacja). Istnieje też teoria że piekłem jest życie bez  doświadczania miłości i boga ( wiary ) , natomiast rajem jest…. to wszystko doświadczyć. Jak jest naprawdę i kto tu ma rację..? Wszyscy się przekonamy we właściwym nam czasie,  a tymczasem odwiedźmy symboliczne groby naszych bliskich i żyjmy z nadzieją że będzie nam dane gdzieś TAM spotkać się jeszcze choć ten jeden raz. Poczuć rękę dziadka na swym ramieniu , uścisnąć dłoń przyjaciela który był nam niczym brat, usłyszeć wołanie babci która woła nas na  gorący rosół,   lub  przytulić kogoś  kogo cząstka mimo upływu tylu lat….. jest dalej  w nas. I tym optymistycznym akcentem miejcie dobry czas i pamiętajcie o swoich bliskich mając świadomość że kiedyś ich nie będzie , dlatego róbcie wszystko by byli szczęśliwi, korzystajcie z każdego dnia , bowiem jaki on będzie w dużej mierze zależy od nas samych.  Czas niestety nie stoi w miejscu i nikt nie może go kupić..

red Przemysław Popławski infolwowek24

foto ; poglądowe internet

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.