Kontrowersyjna , niewygodna historycznie prawda czyli – Herbert we Lwówku i „ Bismarc Stein” ze „Szkolnej Górki”

Historia zatacza koło. Kilka lat temu do Lwówka przybył  pewien Niemiec którego dziadkowie  na lwóweckim rynku mieli zakład i sklep  mięsny (Drescher ).Ubolewał nie tylko nad tym że niema już kamienicy jego dziadków , ale  i nieznanego mi  wielkiego kamienia na Hospitalbergu  pod który chodził na spacery jego ojciec i dziadek.  Podobno koło cmentarza przy skwerku obok rzeczki było też kilka innych pomników. Często opowiadał o wielkim głazie z twarzą  Bismarca. Wychodziłem z założenia że zapewne po wojnie został on zniszczony tak jak wiele jemu podobnych niemieckich pomników czy obelisków. Pan Herbert  zatrzymał się w hotelu Piast. Gdy zwiedzając lwówecki cmentarz trzymał w ręku kopie  dawnych   fotografii  swego ojca, nagle  jego oczom ukazał się głaz z fotografii.

Tylko że ten ku zdziwieniu naszego rozmówcy miał jakieś dwa współczesne  miecze i tablice w nieznanym mu języku. Wyciągnął kopie starej fotografii ojca, porównał i podał mi mówiąc łamaną angielszczyzną : cyt. „popatrz to jest mój father jak był junge , i to jest ten  Bismarck Stein”. Patrzę na fotografie i widzę ten sam wielki głaz tylko w innym miejscu , w tle panorama miasta i ciemna ledwo widoczna głowa tkwiąca w głazie. Głowa symbolicznie  spogląda w stronę miasta. Głowę usunięto umiejscawiając tam jasna współczesna tablicę.    Pan Herbert  opowiedział nam wtedy  o tym czym był owy obelisk .

Parę lat później nabywamy przypadkiem  prezentowaną tu fotografię która to potwierdza prawdziwość  słów naszego starszego Niemca. Nasz rozmówca opowiedział nam również o tym jak  z opisów rodziny wyglądał dawny Lwówek którego ówczesnego  klimatu próżno poszukiwał Herbert przechadzając się ulicami miasta. Opowiadał o tajemniczych zaułkach i wielkich kamienicach które miały własne dziedzińce i ogródki uprawne.  Opowiadał o kuligu zimowym jaki serwowali niemieccy żołnierze dzieciom lwóweckim.  Opowiadał o wielkich stadach bydła wypasanego w okolicach miasta. O tym jak powódź porwała kilka cennych krów. O tym też jak  wyglądało święto Bluchera we Lwówku ( Blucher Fest) .

 

UWAGA !

Autor artykułu rozpowszechnia go jedynie jako ciekawostkę historyczną –regionalną nie mającą na celu nikogo obrazić, urazić. Autor artykułu żywi głęboki szacunek zarówno dla Kombatantów jak i wszelkich osób represjonowanych . Autor nie jest zwolennikiem żadnych systemów totalitarnych ani tez ugrupowań  o tym znaczeniu. Artykuł ma charakter informacyjny  i ma za zadnie budowanie właściwej świadomości historycznej.

Autor : mgr  Przemysław Popławski – pracownik ZPEW w Lwówku Śl. Współautor kilkunastu publikacji regionalnych oraz artykułów . Kolekcjoner dawnych kart pocztowych i pamiątek lwóweckich .


Sprostowanie do artykułu o „Bismarcksteinie” , czyli dawnym obelisku Bismarcka, który przeniesiono na lwówecki cmentarz

W związku z pojawiającymi się w komentarzach sugestiami dotyczącymi podania nieprawdziwych informacji w moim artykule. Uprzejmie informuję, że po konsultacji z lokalnym historykiem P. Szymonem Wrzesińskim okazało się ze mam racje odnośnie pomnika Bismarcka, który kiedyś stał na Szkolnej Górce! Na podstawie ilustracji będącej w posiadaniu tego historyka stwierdzono, że jest to w 100 % pomnik poświęcony osobie Bismarcka, a nie Blüchera . Potwierdza to poniemiecki wpis usytuowany w dolnej części archiwalnej karty pocztowej.

Dowodzi to niezbicie, że miałem rację, że to nie pomnik Blüchera tylko Bismarcka. A jako dowód załączam tu zapożyczoną ilustrację pochodzącą ze zbiorów p. Szymona Wrzesińskiego. Na ilustracji tej bardzo wyraźnie widać ten sam kamień, tą samą tablicę z twarzą  Bismarcka. Widać tu wyraźnie, że pan „Turysta Dolnośląski” mocno się pomylił i to on powinien zapoznać się z materiałami źródłowymi nie ja. Próba ośmieszenia mnie w oczach innych okazała się nieudolna, a tajemnicza osoba „Turysta Dolnośląski” jak widać ma bardzo małą wiedzę o naszym regionie. Zapraszam do następnych artykułów, które ukażą się wkrótce. Szczególnie zachęcam do śledzenia moich artykułów pana „Turysta Dolnośląski” może się czegoś nauczy o naszym przepięknym regionie i jego historii.

Zdjęcie zniszczonego po wojnie Pałacyku Bluchera na Wzgórzu Kombatantów . W centralnej części popiersie pogromcy wojsk Napoleońskich spoglądające na teren bitwy .

Autor artykułu:

Przemysław Popławski

Facebook Comments
Podziel się

10 przemyśleń nt. „Kontrowersyjna , niewygodna historycznie prawda czyli – Herbert we Lwówku i „ Bismarc Stein” ze „Szkolnej Górki”

  1. Bardzo dobrze ze ma pan pasje i potrafi konstruktywnie dzielić się nią z innymi.Na marginesie wspomne , że podziwiam za odwage , ktoś inny po prostu. sprawe by zostawił . Teraz to nasz pomnik i nasz Śląsk , więc Kombatanci nie będą się gniewać.

  2. Bismarck wbrew pozorom nie był postacią negatywną.W niemieckim szkolnictwie przedstawiany jest jako pomyslodawca i tworca XIX wiecznego systemu socjalnego. To właśnie jemu m.inn.zawdzieczamy Rewolucję Przemyslową w Prusach .Wykorzystanie jeg obelisku do celów obecnych posiadaczy tych ziem nie jest niczym złym .Gdyby go ponownie nie wykorzystano najprawdopodobnie byłby dziś zniszczony. Wiele tego typu obiektow niszczono , a ten przetrwał.

  3. To nie był pomnik Bismarcka tylko Bluchera .Postawiono go w 1913 roku w setną rocznicę bitwy nad Bobrem. Skąd autor tego artykułu ma informacje że postać umiejscowiona w medalionie przytwierdzonym do pomnika to postać Bismarcka ? Proszę dokładnie zapoznać się z materiałami źródłowymi dotyczącymi obchodów setnej rocznicy bitwy pod Lwówkiem i tam znajdzie Pan / Państwo informacje o postawieniu ponika na cześć Bluchera. Czym by Bismarck zasłużył sobie dla Lwówka aby stawiać mu pomniki ? Moim skromnym zdaniem historyczna pomyłka. Co na to lwóweccy regionaliści i historycy ?

    1. W związku z pojawiającymi się w komentarzach sugestiami dotyczącymi podania nieprawdziwych informacji w moim artykule. Uprzejmie informuję, że po konsultacji z lokalnym historykiem p. Szymonem Wrzesińskim okazało się ze mam racje odnośnie pomnika Bismarcka, który kiedyś stał na Szkolnej Górce! Na podstawie ilustracji będącej w posiadaniu tego historyka stwierdzono, że jest to w 100 % pomnik poświęcony osobie Bismarcka, a nie Blüchera . Potwierdza to poniemiecki wpis usytuowany w dolnej części archiwalnej karty pocztowej. Dowodzi to niezbicie, że miałem rację, że to nie pomnik Blüchera tylko Bismarcka. A jako dowód załączam tu zapożyczoną ilustrację pochodzącą ze zbiorów p. Szymona Wrzesińskiego. Na ilustracji tej bardzo wyraźnie widać ten sam kamień, tą samą tablicę z twarzą Bismarcka. Widać tu wyraźnie, że pan „Turysta Dolnośląski” mocno się pomylił i to on powinien zapoznać się z materiałami źródłowymi nie ja. Próba ośmieszenia mnie w oczach innych okazała się nieudolna, a tajemnicza osoba „Turysta Dolnośląski” jak widać ma bardzo małą wiedzę o naszym regionie. Zapraszam do następnych artykułów, które ukażą się wkrótce. Szczególnie zachęcam do śledzenia moich artykułów pana „Turysta Dolnośląski” może się czegoś nauczy o naszym przepięknym rejonie i jego historii.
      Autor artykułu:
      Przemysław Popławski

  4. Drugiego pomnika nie pamiętam , pamiętam tylko ten jeden przeniesiony potem na lwówecki cmentarz. Gdzie stał ten pierwszy pomnik ?.leśniczówkę też pamiętam choć ja bym to nazwała szopą a nie leśniczówką. Obok były dwie ambony dla myśliwych , było tez miejsce na ogniska obok brzozowego lasku i drogi która prowadzi na cegielnię. Tam moją siostrzyczkę pogryzły osy jak się skryłyśmy na tej ambonie przed deszczem. A na tym miejscu gdzie bywały ogniska spotykali się UB-owcy lwóweccy i milicjanci przyjeżdżał pan z akordeonem z Pławnej i grali do rana z moim wujkiem. Rósł tam na łące piękny gruby szczaw jakiego po dziś dzień nigdzie nie znajdziecie , a z niego mama gotowała pyszna zupkę. W moim wieku łatwiej mi tam dojść od strony Mojesza niż od Lwówka .

  5. Do autora artykułu oraz osób zainteresowanych : Pamięć ludzka bywa niestety zawodna., ale opisywany tu kamień sprowadzono z tak zwanej szkolnej górki na polecenie ówczesnego naczelnika gminy który był następcą pana A. Schifflera . Naczelnikiem tym był najprawdopodobniej o ile mnie pamięć nie myli pan Żywucki, Żewuski lub Żewucki ??? (choć mój informator może się mylić co do faktycznego nazwiska). Naczelnik ten wychodząc na przeciw potrzebom i naciskom ze strony kombatantów w związku ze zbliżającymi się uroczystościami wydał polecenie za namową doradców z urzędu by zainicjowali wykorzystanie do nikogo należącego głazu dla uczczenia tutejszego osadnictwa wojskowego. Tak też się stało. Ot cała historia, po co należało składać publiczne zamówienie na wykonanie lub sprowadzenie drogiego obelisku, skoro na wszystkim znanej szkolnej stał niczyj głaz. wieki kamień będący tylko punktem spotkań ówczesnych zakochanych lwówczan. Kiedyś kamień ten był świadkiem namiętnych pocałunków, dziś przykrych pogrzebów. Kiedyś piło się przy nim dobre piwko lwówecki z dala od wścibskich oczu profesorskich , a dziś stawia się tam zamiast butelek znicze. Dawniej z lekcji urywaliśmy się na Szkolną tam milicja nie spacerowała, a wiosenna panorama miasta po dziś dzień przypomina mi młodzieńcze lata. Uprzejmie pozdrawiam wszystkich dawnych absolwentów Lwóweckiego Liceum.

  6. Kamień który kiedyś stał na Szkolnej Górze nie dotyczył tylko Bismarka-kata Polskości. Okazuje się że został on zaadoptowany przez jedno z lwoweckich towarzystw historycznych na pomnik ku czci Kanclerza Bismarka przy czym wcześniej był obeliskiem upamiętniającym lokalne wielkie zwycięstwo Prusaków (Gen .Blucher) nad okupantem francuskim (Gen .Dywizji Putchauda). Putchauda któremu zadano sromotna klęskę pod Lwówkiem dn.28.08.1813r. gdzie zginęło ponad 3000 żołnierzy różnych narodowości, głównie jednak byli to oficerowie i piechurzy francuscy. Po dziś dzień odnajdywane są przedmioty dotyczące tych starć militarnych. Jak podają źródła pisane w samym Lwówku były co najmniej 4 obeliski upamiętniające to wydarzenie. Jeden z nich poświecono pod koniec XIX wieku Bismarckowi.

  7. na ten pomnik wspinałem się jako ze z kuzynem paśliśmy tam krowy, rodzice powiedzieli nam ze to pomnik Napoleona , a po drugiej stronie drogi stal pomnik Kutuzowa, pomniki postawiono na znak ugody miedzy tymi wojownikami. Pomnik Kutuzowa rozlasowal się ,i sterczała w tym miejscu ogromna kupa kamieni,dziś zarośnięta. jeszcze dalej w gore stala leśniczówka ,tez sie rozlasowala a ok. 100m dalej w kierunku Polnej był cmentarz ,nie wiem jakiego wyznania

  8. Wiekszosc mieszkancow Lwowwka nawet w srednim wieku dobrze pamieta , gdzie stal kamien i nie potrzeba tu zadnego Niemca ,zeby to potwierdzic. Niestety za czasow naczelnika M- tj w polowie lat osiemdziesiatych poprzedniego stulecia kamien zostal zawlaszczony i tanim sposobem wzniesiono pomnik Bogu ducha winnym kombatantom.
    Pomniki ku czci Bismarca nie byly przeciez niczym nadzwyczajnym w Prusach , do ktorych nalezal Slask , wiec nie ma byc czym zgorszonym. Slyszalem glosy ,ze kamien na tym miejscu mial jeszcze starszy rodowod , ale nie chcialbym rozsiewac niepotwierdzonych informacji . Wierze ,ze redakcja dosc mocno osadzona w realiach historycznych Lwowka jest lepiej w tym wzgledzie poinformowana , ale patrzac na rzezbe – fakture kamienia bylbym sklonny w to uwierzyc.
    Bez wzgledu na to czy zywie do kogos szacunek czy tez nie- co jest moja prywatna sprawa – przytaczam tylko fakt. Interpretacja dowolna.
    Przepraszam za brak uzycia polskich znakow.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.