Nieistniejący już pałac folwark w Dębowym Gaju i to co już ginie

skanowanie0020Niewiele pozostało z pałacu zespołu folwarcznego parku w wiosce co latem smętnie rzeka Bóbr płynie tamą i kanałem nad którym młyn stoi i dobrą mąką słynie . Przy tym młynie aby turbina wodna wolno nie latała powstał przy niej tartak i elektrownia mała . Niewiele pamiątek zdjęć z pożogi ocalało ale w pamięci dużo pozostało . Tak więc nie zawodowy przewodnik były mieszkaniec tej wsi opowiem i swoimi oczami oprowadzę . Znam po części historię pałacu , folwarku co dziś ruiną się staje . Pałac i park osłaniał wokół wysoki od trzech do pięciu metrów kamienny jakby obronny – oporowy . Przy wjeździe na teren duża dwuskrzydłowa drewniana brama z czterema kolumnami na których cokołach ogromna kamienna kula była . Tuż przed wjazdem wejściem po prawej stronie na górce stoi Kościółek mały jedyny po zniszczeniu odbudowany i ocalały.

skanowanie0019 Pałac okalały dwie dróżki do wejścia głównego z zdobionymi kolumnami rzeźbami i podwójnymi drzwiami .Z drugiej strony Pałacu tu od potężnej bramy były kamienne schody i pojedyncze drzwi ozdobne od strony kuchni go pokazywały . Więc od strony kuchni zwiedzanie się zaczyna , po prawej stronie w dwóch dużych pomieszczeniach kuchnie murowane istniały dla wystroju na wysokość dwóch metrów ozdobne ceramiczne płytki miały . Po lewej stronie dwie spiżarnie dalej ozdobne drzwi wejście do piwnic lochów tam pałac swoje tajemnice trzyma . Za kuchnią po prawej stronie były na piętro szerokie ozdobne schody, pod nimi przejście z kuchni do salonu /jadalni / z oknami na park i altanę jako punkt wypoczynkowy . Dalej już od głównego wejścia po prawej stronie jeszcze dwa inne pomieszczenia istniały . Po zwiedzeniu parteru na piętro szerokimi schodami się wchodziło nie zliczę ile tam pokoi z malowidłami na ścianach i sufitach było . Tu jest ciekawostka bo to była pośrodku wielka jakby balowa sala właśnie ta sala sufitu nie miała , a na długim ozdobnym chyba z brązu łańcuchu też chyba z brązu pośrodku lampa wisiała . To nie była lampa a żyrandol piękny i cały chyba jedyny z tego pałacu do dzisiaj ocalały . Na piętrze w tym holu – salonie drzwi ozdobnych było nie mało , a i do pokoi też płaskorzeźby wejścia zdobiły . Tu mało widoczne schodki drewniane były i na drugie piętro na pokoje gościnne właśnie prowadziły . Właśnie z drugiego piętra za ozdobnej drewnianej barierki /balustrady / przez owalną podłogę sufit na dół spoglądali . były też tajemnicze schodki które z drugiego piętra na poddasze wokół komina kuchennego prowadziły . Tu jedno duże pomieszczenie pokój wokół dziesięcioma oknami osłoniony bardziej chyba istniał jako taras widokowy . Z niego było widać blisko i rzekę Bóbr z kanałem –młynówka, Sobotę i na wzgórzu za rzeką Wieś Dworek tak jakby z oddali . Po drugiej stronie aż po szczyt cała wieś stała ze swoimi czereśniowymi sadami jakby od wieków istniała . Wracając do tajemniczych schodów do piwnic lochów tuneli . Pałac był cały podpiwniczony ale miał swoje tajemne przejścia i tu też byłem wtajemniczony . Pomiędzy bramą wjazdową do folwarku taką dwuskrzydłową dębową półcieniem z kamienia zakończoną , a bramą do pałacu coś na podobieństwo podziemnych lochów z przejściem w różnych kierunkach do dzisiaj zostało. . Właśnie w tym kompleksie piwnice z otworami / wentylacja/ były z przejściami za bramę folwarczną jakby do obrony były .Pod główną budowlą pałacu inne zagadki się kryły jak przejście kościelnych krypt czy to do spichlerza budynku folwarku czy w stronę rzeki i daleko do lasu tunele też były . Jedna z opowieści mówiły że pałace w Sobocie i Dębowym tunelem się łączyły . Tam gdzie dzisiaj ze spichlerza brama przejazdowa została , tam w narożniku była stolarnia z wyjściem z tunelu w podłodze gdzie na szynach przesuwana frezarka stała , a dalej tunel skrajem lasu niby skarpą zakończony murowaną piwniczką zawaloną gruzem chyba długością to 500 metrów krokami mierzony . Wracając do pałacowego parku to nad okalającym murem zakończony metalową barierką alejka spacerowa istniała z przypałacową altanką co na sześciu dębowych słupach dach swój utrzymywała na podłodze mozaika istniała . Dalej alejką się w prawo w górę skręcało po schodkach z piaskowca a na każdym wywłaszczeniu z ławeczką kamienną małą . Tak dochodząc do końca alejki do bramy gdzie cały murem okalały mamy mały budyneczek szklarenkę i warzywnik cały . Tu przy szczycie pałacowego wzniesienia nie jestem wstanie od kiedy istniały , ale to właśnie swój początek może bardziej środek pałacowe i folwarczne wodociągi miały . Powinno się zacząć od źródła , ja w drugą stronę popłynę , tu właśnie się z przekazów ustnych od właścicieli gospodarstwa przed II wojną co z folwarkiem graniczyli też z tego źródła wodę pili . Od folwarku w dolinie pomiędzy drogą w dół czereśniową a skrajem lasu jest wąwóz i ta skarpa prawdopodobnie tunel w sobie kryje . Właśnie tą drużką w dół nie wiem jaką techniką władali ale dreny – rury z pni drzewa właśnie poukładali . Potem na skraju dużego lasu tam gdzie polna droga przebiegała w górę aż z drogą czereśniową z drugiej strony wsi do Marczowa właśnie się spotkała . Właśnie w tym miejscu jest kilka w ziemi zarośniętych lasem zbiorników studni gdzie ze względu na swój początek w górze rurami spływała to i ta woda do zbiornika wyrównawczego przy szklarni sama dopływała . Potem do rurami do pałacu zespołu folwarcznego i do gospodarstwa poniżej się dostawała . Nie jestem wstanie stwierdzić w jakim okresie mała elektrownia w Dębowym Gaju powstaje ale gdzieś na początku XX wieku i wieś oświecona się staje . Dodać z tego wszystkiego jeszcze muszę że z placu folwarcznego w murze schody kamienne były które bezpośrednio na plac przed pałac wychodziły . Pomiędzy pałacem a spichlerzem budynki z bramą dla służby / pracowników / były od strony placu folwarku dwa duże pomieszczenia to na bryczki i karoce były . Taka to jest historia na ogół nie znana wtedy po II wojnie przez złość aby zatkać dziurę po bombie/ niewybuchu/ z prawej strony od głównego wejścia i niewiedzę kierownika PGR-u cała ta budowla została rozszabrowana , a w latach 60-tych zburzona i jedno co pozostało to gdy się kościółka wieża przewróciła i o ziemię kopuła robiła wtedy to przyniosłem do domu i jak po niemiecku rodzice czytali to było tam zaznaczone kiedy była budowa pałacu , kościoła przebudowy , oraz wsi ale te dokumenty do Starostwa Lwówka Śląskiego oddali . Gdy początkiem lat siedemdziesiątych 70- 72 odwilż w stosunkach Polsko Niemieckich nastała wtedy to właśnie rodzina osadników / rodzice / z przedwojennym właścicielem gospodarstwa nieopodal pałacu i folwarku się spotkała . Gestów , wzruszeń i opowiadań było co nie miara . Właśnie w tłumaczeniach ojca z niemieckiego na polski co mu z niewoli niemieckiej pozostało opowieści o pałacu tunelach i trasie wodociągu nasze przypuszczenia potwierdzało . Jedyne co mam dzisiaj zostało to kilka zdjęć i piękny żyrandol wspomnienie z dzieciństwa , młodości tak mało pozostało .

Aleksander Paszczyński

zdjęcia ; z domowej kolekcji widokówek -Przemysław Popławski

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.