To nie są wspomnienia z dalekiego kraju to są wspomnienia z Dębowego Gaju.

Opowieść o Dębowym Gaju rymem pisana.

 

12705560_1992122861013381_8649849824795167286_nTo nie są wspomnienia z dalekiego kraju to są wspomnienia z Dębowego Gaju.

autor : Aleksander Paszczyński

 

 

 

 

Tułaczy los

Gdzieś na zachodzie kraju koło Lwówka osada niewielka tam swe losy powojenne połączyli Janek i Pelka  . Z drugiej  strony z pod Tarnopolskiego młodzieńczego raju ze swoim dobytkiem jechali inni do Dębowego Gaju. Pod czujna opieka Genowefy matki  zajmowali po sąsiedzku gospodarstwa, chatki .  Ciężko pracowali  wręcz aż harowali  aby ich dzieci , wnuki od życia lepszy los otrzymali .Ręce urabiali Nastka Karol , Wanda Kuba oraz ich przyjaciele żyli przy tym skromnie i chcieli niewiele   Pamiętajmy o nich i tych co się jeszcze ostali  jak Maria, Jan ,Józef i Adela, którzy nas kochali.                                                                                            

 Wspomnienia

Gdzieś  na skraju kraju  kawiarenka mała , tam  pod filarem  kultura z Amorem  się spotkała . Tam pierwsze wesele nie robiąc  obciachu, zaplanowali Wanda i Stachu.  Było dużo radości i zabawy wiele, a tu nam Janek z Roma planują wesele . Było zabaw,  wieczorków do rana wiele, a tu Zosia  z Leszkiem planują wesele.  Zjawiła się też nowa dziewczyna dla chłopaków gratka, wielu cholewki smoliło bo okazja rzadka wybrała Macka ta nasza Władka .  Na to ze chłopaka życie jest puste i do bani , znalazł swe miejsce Antoni przy Frani. Na nic spacery i mówienie żeśmy jedna drużyna jak od nas wyjeżdżają siostry Krysia i Grażyna . Niejednego z chłopaków po katach złość zrzera, jak mu Laszek przed nosem piękną  Bożenę zabiera . Przybyła też do nas nauczycielka taka mała myszka, zanim myśmy się obejrzeli , pokochała Zbyszka . Chodziliśmy wszyscy jak paradne konie, i co z tego wyszło Heniu poderwał Lonię .  Każdy się rozgląda i jak kto z kim mieszka, a tu szefowa klubu Alicja zbałamuciła Leszka . Dalej się chodziło aż skrzypiały deski , nikt nawet nie zauważył przy Bolku ślicznej Tereski . Żeby tego było mało z rozlicznych wojaży  przywiózł  Bolek Jadwigę  którą sobie   wymarzył . Jak dla żołnierzy pobudka była grana ,Wieśka strzałą  Amora trafiła Lutka zawsze roześmiana . Nie wiem co z kawiarenką  i co się dalej działo , też wyjechałem i związałem losy z Bożenką małą . To nie są wspomnienia z dalekiego kraju to są wspomnienia z Dębowego Gaju.

 Szkoła  i kultura.

Była sobie gdzieś w Polsce szkoła nie duża nie mała , gdzie w dwóch izbach cztery oddziały  miała . W jednej to  dużej izbie  trzy oddziały były , ustawiono trzy rzędy ławek w których dzieci się uczyły . Stały dwie  tablice jedna podzielona, na drugiej były linie i kratki gdzie kaligrafia była ćwiczona . Obok pod oknem stały trzy ośle ławki , ni to na pomoce naukowe albo zabawki  . Nad wszystkim czuwała silna ręka kierownika Jana , oraz jego żona zawsze zabiegana . W ich to gestii  było na szczupłość tej sali , gdzie i w jakim rzędzie dzieciaki sadzali .  Tak w pierwszym rzędzie zaraz po prawicy siedział  Wiesiek ,  Bolek  , Staszek oraz mała  Lonia  .  Za nimi  Zenek , Bolek , Zygmunt i Leszek/ Olek/  oraz w drugim rzędzie ze względu na zdolności Wiesiek, Stasia, Danusia, Ewa oraz Krysia. W  trzecim rzędzie siedziały   Bronia , Zbyszek , Celina , Iza i Danusia a na końcu Zosia. W drugiej izbie pod czujnym okiem kierownika uczyli się czwartoklasiści  Romka , Jolka  ,Zośka oraz Helka . Wszystkich po równo nas  z podszewki w fartuszki poubierali , podstawy , pisowni i matematyki przyrody ,  geografii  historii  wpajali . Najpierw ołówkiem literki kaligrafią się pisało , czasem mama dała kopiowy i językiem błędy się wylizywało .  Potem jak ładnie pisałeś to pani zezwalała aby twoja ręka obsadkę ze stalówką w kałamarzu macała . Tak to zostawała nie tylko wiedza ale także stalowa Bolka w Leszka/Olka/ głowie .   Docierała do  nas i kultura wielka , bo na wsi powietrze zdrowe raz w miesiącu  przyjeżdżało  kino  objazdowe . Na początku filmiki i propagandowe gadki z braku miejsca dzieciarnia na podłodze pod ekranem siadała , potem w ławkach starszyzna , a przy projektorze młodzież stawała .  Każdy z dzieciaków patrzył  i  miał marzenie , aby wystąpić  kiedyś na scenie  .  A sceną  była przyszkolna altanka mała, gdzie nie jedna dziewczyna swe  zdolności pokazywała . Tam prym  wiodła  Jolka, Hela ,  Zośka a w tym wszystkim Iza co dla barwy dżwięku grochem nos zatkała .  A w rogu na ławeczce   Roma  sobie siedziała , ta co zamiast  R  J  ładnie wypowiadała . Tak to się rozwijała  oświata i kultura w tej małej  szkole . Popłynęły lata jak woda w Bobrze, tam nad tamą myśmy się  kapali i było nam dobrze . Tam to też było pierwsze nauki pływanie i przez Wieśka topielca Leszka/Olka/ ratowanie . Rozeszły się nam drogi i koleje życia ale pozostała nauka Jana i kultura bycia . Tak na koniec to nie było gdzieś w Polsce ani innym kraju tak właśnie było w Dębowym Gaju.

 

zdjęcie :

Ślub Karola i Anastazji 1947 rok. Na zdjęciu część mieszkańców – osadników Dębowego Gaju

 

 

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.