Jak się we Lwówku Śl w latach 60-70-tych w pokera czy oczko grało.

Hazardowy  kasjer

Pod koniec lat sześćdziesiątych a na pewno do siedemdziesiątego pierwszego ubiegłego wieku to się działo  , hazard istniał choć kasyn czy salonów gier na wsi czy w małych miasteczkach nie było a w miastach wojewódzkich było mało . Ci co grali namiętnie w pokera  oczko to i w rejonie a nawet w województwie się znali raz na dwa tygodnie się w różnych miejscach i po domach spotykali . Od ostatniego spotkania zaczynało się przygotowanie , branie akonto wypłaty zaliczki w pracy oszczędności z książeczek a nawet od sąsiadów pożyczanie . W tym czasie to się małe pieniądze zarabiało , od 700 do 1000  dobrze pomoc socjalną z P G R -u  się dostawało . W tym czasie to sześć dni w tygodniu się pracowało  na hazard to zostawał sobotni wieczór   i niedzieli było mało . Tak gracze  od dwóch do pięciu tysięcy a nawet więcej pieniędzy uzbierali i  z taką zawartością portfela do gry zasiadali . W sobotnie popołudnie na ogół to latem bywało  w mieście Lwówku Śląskim koło 18 –tej towarzystwo się zjeżdżało . Wszyscy na dworcu kolejowym się umówili , naprzeciw dworca stał kiosk to w nim komisyjnie od sześciu do dziesięciu talii razem zakupili . Nie każdy to pamięta ale w pokera na 24 karty się grało , jak któremu karta nie szła  to otwierano następną talię i nową się grało .  Często krata  nie szła robiono przerwę jak 10 tali wymieniali , wsiadali w taksówkę która dyżur miała i po nowe talie jechali . To nic że o drugiej w nocy się to działo , jechało się po kioskarza i nową partię kart się  kupowało . Różna to passa była i różnie się działo , przegrani wracali do domu na nogach innym to i jawą / motorem /z w portfelu z kilkunastoma tysiącami się przyjechało .  Najważniejsze że rano wszyscy w zgodzie się rozchodzili i termin następnego spotkania uzgodnili . Tak po dwóch tygodniach znowu się spotkali z tymi z miasta Wrocław  co ostatnio grubą forsę i motor przegrali . Tak jak to tradycyjnie co dwa tygodnie  bywało ,  spotkanie na dworcu komisyjne kupowanie kart  i znowu się grało . Ci dwaj co  z Wrocławia  co dwa tygodnie temu golutcy do domu wrócili , teraz im karta szła i sześciu graczy do cna ogolili . Wiedziała okolica jacy to gracze byli , traktorzysta , kierownik i księgowy PGR-u oraz zawiadowca stacji kolejowej  we Lwówku Śląskim dwóch mecenasów to ich w kartach ozłocili . Wiem że to u kierownika PGR-u się działo , tak się w grze rozpuścili z księgowym , że w kasie na pasję ludziom mało zostało .  Jak żeśmy na umówione spotkanie  jawą/ motorem /  jechali tak po skończonej grze na nogach do domu wracali . Przy tym po cichutku i wstydu niemało bo nawet 3,20 zł na bilet / pociąg /do domu nie zostało . Nie wiedzieliśmy co się stało myśleliśmy że się po zmianie tali kart passa zmieni , pierwszy raz tak zostali ogołoceni . Przez tydzień czasu z traktorzystą były rozważania , gdzie był błąd i kartach szukania . Dla własnej satysfakcji z lupą patrzył w karty i szukał rozwiązania . Jak już pisałem karty  komisyjnie kupowane  takie w mozaikę pięciokątną  były , i tu właśnie po przeciwległych narożnikach  tajemnicę  pięciokąty kryły .  Takie to jest w 24 karty tajemnicy granie , ten który rozdaje i ten co licytuje widzi co ma sąsiad takie to jest rozłożone talii kart trzymanie . Taka to tajemnica w tych pięciokątach się kryje , jest dodatkowa od środka /kółka/ kreska od waleta do asa  bo dziewiątkę wszystko bije . Tak jak po dobraniu karty trzymali to zainteresowani wiedzieli cośmy dostali . Nawet jak małego czy dużego strita się dostało , prawdopodobieństwo koloru czy pokera w licytacji rzadko bywało . Po takim ustaleniu gracze się zebrali poszli do kioskarza za klapy go brali . Tu cała tajemnica u niewinnego kioskarza się wydała , ci  z Wrocławia w dystrybucji Ruchu pracowali i właśnie taką partię kart mu do sprzedaży przysłali . A że dostawa towaru w każdy piątek przed trzecią do kiosku była , niewiedza i mafia pokerowa z Wrocławia tę talię kart co przysłała potem komisyjnie ze wszystkimi kupiła . Tak właśnie było i tak to wyglądało ja robiłem na tych spotkaniach u jednego za kasjera , bo każdy o tym wiedział że gracz nie dotykał w grze pieniędzy nawet jak zbierał pulę to go nie interesowało . Takie spostrzeżenie  to co się zaobserwowało , nie grało się na drobniejsze jak dziesiątki , a i nawet akty własności ziemi , domu ,samochodu na stole się zostawiało .  Taka przygoda mnie dwa razy spotkała , kiedy o wszystkim rodzina się nie dowiedziała . Po tylu latach z humorem to opisuję pamiętam jak  raz pośrodku stołu z emocji wbito nóż ale tego już nie z komentuję .

 

Aleksander Paszczyński

 

Pierwszym kasynem w Polsce było otwarte 6 sierpnia 1920 roku kasyno w Sopocie. W Polsce działa obecnie ponad 40 legalnych kasyn. Najstarszym operatorem w Polsce jest założona w 1988 roku firma Casinos Poland. Za pierwsze kasyno otwarte w Polsce w latach powojennych uważa się kasyno otwarte 15 lipca 1989 roku w krakowskim hotelu „Pod różą” 

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.