Wspomnienia z PRL-u/ PGR-u w Dębowym Gaju

 

autor ; Aleksander Paszczyński

 

Wiele osób wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa młodości tęskni rozmyśla i na chwilę dobrze w tej zapomnianej utęsknionej rzeczywistości się czuje , pozbierałem fakty,  anegdoty , żarty  i to dla ocalenia od zapomnienia opisuję . W małej miejscowości Dębowy Gaj numerów domów nie wiele było , a i tak na pół co do przynależności się wieś dzieliło . Niby na tych co gospodarstwa indywidualne mieli na tych z PGR-u z góry patrzyli  , ale naprawdę to jednością wieś była i dobrymi sąsiadami byli . Wiadomo wszem i wobec  że w tych czasach w gospodarstwach było ciężko i pieniędzy mało , wielu rolników przekształcało się w chłoporobotników i w PGR-e na etacie pracowało . Dwóch takich Józefów / Józef  S. i Józef B ./tak właśnie robiło i  współpracowników szacunku do pracy i chleba uczyło . Ci dwaj to z młodymi traktorami w pole jechali robili dokładnie pomału starszy z przodu młodszy jak Czesiu  P . czy Edek K. czy Leszek R. jechali za nimi i jak oni równo w orce skibę odkładali . Wszyscy  do pracy w polu ciągniki ursus 25 podostawali najpierw równo kładli skibę , a potem równo pole bronowali . Tak też pod ich okiem jesienne pola zbożem  obsiewanie , nie tylko osiem godzin ale cały dzień aż ich noc zastanie . Taka to też wiosenna pielęgnacja była , przy tych doświadczonych rolnikach młodzież się uczyła . Nie tylko ich uczyli ale ich swatali nawet niektórzy jak Józef S.  teściami zostali  . Przychodził czas żniw wszyscy się we wsi szykowali rolnicy indywidualni swoje plony sprzątnęli , zgodnie z tradycją dobrosąsiedzką w PGR-e się najmowali i jak najdokładniej zboże sprzątać pomagali . Nawet Józiu G . którego na traktorze jeździć  nauczyli wszyscy ruszyli w pole ciągnikami z przyczepami i snopki zboże na stertę zwozili .Tu brygadzista Stanisław Cz. co rano dyspozycję dawał , chodził po polu i pilnował aby na polu żaden snopek zboża nie zostawał . Tak to Józef S. z Czesiem P . parami jeździli po błotnistych polnych drogach do stodół /folwarku/ lub do stogu/ sterty/ snopki zwozili . Młodzi byli uczeni szacunku i poszanowania o kłos zboża przecież to był owoc zapłaty całego roku pracowania . Dwie osoby dokładnie snopki na stogu układały kłosem do wewnątrz aby w razie deszczu kłosy nie pozamakały dla pospiechu to nawet z przyczepy cztery osoby podawały . Jak było dużo osób do pomocy nawet cała wsią z żonami się chodziło , to część zwoziła zboże stała młocarnia na polu i od razu się młóciło . Nawet małe dzieci obowiązek miały , jak mama czy tata pracował w polu czy przy omłotach to wodę czy napoje dostarczały . Przy młocarni trzy osoby odpowiedzialność miały , P. Jędruś i Karol P. co do bębna młocarni ze względu na swą wątłość całe snopki puszczały . No i trzeci co przez wszystkich Kopciem zwany , obsługiwał lokomobilę bo on naprawiał ją i dla niego tylko jej rozruch był znany . Potem przyuczył Jana Z. który od naprawy ciągników i hydroforni , elektryki był wołany . Szybko mijał czas każdy wiedział jaka to ciężka praca , przyszła jesień wykopki wszyscy sobie nawzajem sobie pomagali w bilansie jednym i drugim to się opłaca .Tak to właśnie było nie pamięta wielu ale ludzie razem żyli sobie pomagali ci ze wsi gospodarze i ci pracownicy z PGR-u .

Facebook Comments
Podziel się

Jedno przemyślenie nt. „Wspomnienia z PRL-u/ PGR-u w Dębowym Gaju

  1. Rzeczywiście ludzie z Dębowego Gaju byli sobie życzliwi.Domy były otwarte dla sąsiadów,dziś jest to nie do pomyślenia.Każdy sobie bezinteresownie pomagał.Pomimo młodego wieku ok 20 lat temu wspomnienia mam z dzieciństwa bardzo przyjemne.Mogę przyznać najważniejsze i najpiękniejszeA w szczególności kuchnia babci i zabawy nad rzeką.Pozdrawiam autora tekstu i dziękuję za artykuł który przypomina piękne czasy które niestety nigdy nie powrócą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.