A. Paszczyński. Wspomnienia naocznego świadka syna chłopa – rolnika indywidualnego.

Mało jest fakt znany jeszcze mniej opisywany, ale to się naprawdę działo i przez kilka dekad istniało. Tak od początku życia w PRL-u 1945 roku jak nasi rodzice w ramach reformy rolnej ziemię dostali.

Osadnicy na ziemiach odzyskanych – ziemi lwóweckiej z kresów na osobę po 5 hektarów ziemi do zagospodarowania z budynkami mieszkalnymi i zabudowaniami gospodarczymi od dawnych właścicieli przejmowali. Rekompensata za pozostawioną na kresach ziemię ( nie ważne ile tam pozostawiono) po 5 hektarów dokładali. Tak jeszcze w 1946 roku wspólnie z byłymi właścicielami ( Niemcami) gospodarowali. Tak repatrianci dostawali, osadnicy wojskowi – żołnierze za udział w II wojnie światowej też po 5 hektarów dostawali. Na ogół to przy 10 hektarach pozostawali ( brak sprzętu i rąk do pracy, koni) i tak z tej ziemi kontyngenty odprowadzali. Wielu w tym czasie to, co dostali w gospodarstwie zastali albo przepijali, albo szabrowali ( do lat 60-ch transport towarowy – kolejowy za darmo był rozbierano budynki i sprzęt wywożono w głąb kraju). Tak to wtedy pierwsze grupy powstały, co noc inne wsie napadały nie tylko dobytek zabierały. Wtedy to w Dębowym Gaju Ochotnicza Straż Pożarna powstała, przed pożarem i grupami – szabrownikami z bronią – obrzynkiem wieś ochraniała. Okoliczna ludność – wsi wokół Lwówka Śląskiego z imienia i nazwiska ich znała. Jedni ich chwalili, że walczą z komuną, a inni po prostu ich się bała. Wiedzieli mieszkańcy okolicznych wsi, że nie jeden z nich na dwa fronty działał. W dzień z Władzą Ludową pił i karty grał, a w nocy sąsiednie wsie napadał. Na nic obławy na grupy w rejonie Mojesza, Pławnej, Marczowa, Dębowego Gaju i Zadola ( przysiółek wsi Dębowy Gaj) Chmielna, Zbylutowa, Bielanki, Dworku, Dłużca, Gorczycy, Przeździedzy jak się z U B współpracowało. Po zatrzymaniu likwidacji grup przez Milicję i Urząd Bezpieczeństwa oni po 8 -10 lat a innym ( nazwisko znane autorowi) po zmianie kwalifikacji czynu dwa lata się dostało. Tak do końca lat 40-tych trwało, jak zaczęto ewidencjonować ludność to się nowe życiorysy wystawiało ( opowiadanie Tajemnica przeżycia).  Pod koniec lat 40-ch jak Spółdzielnie Samopomocy Chłopskiej zakładano dla świadomego wstąpienia chłopa na członka Spółdzielni ze sprzętu rolniczego w majestacie prawa okradano ( każdy rolnik ze swojego gospodarstwa przekazywał część sprzętu rolniczego dla potrzeb rolników ze wschodnich terenów Rzeczpospolitej).   Cytat z książeczki członkowskiej nr 665 z 27.III 1950 rok Pławna ,, Chłop polski może dziś spokojnie i z otuchą spoglądać w przyszłość gdyż przy władzy ludowej nie grozi mu ruina wskutek gwałtownych wahań cen . ,,  Z orędzia Prezydenta R. P .Ob. Bolesława Bieruta w dniu 22.07.1949 rok  a potem ziemię zabrali i do Kołchozu ( Spółdzielnie Produkcyjne) z dobytkiem ( krowy, konie) iść kazali. Tak to chłopa szanowała i do 1956 roku jak to było w Dębowym Gaju pracować kazała. Potem niby chłopa w imieniu Rzeczpospolitej – Partii ustami tow. Gomułki się przeprosiło i ziemię chłopom się zwróciło. Tak niby spokojniej do 1964 roku gospodarowali i obowiązkową kontraktację zboża i żywca oddawali. Nawet była możliwość, aby samym zbożem lub żywcem narzucony kontyngent spłacali. Po śmierci ministra gen. Zawadzkiego ( min. Spraw Wewnętrznych) trochę bardziej odwilż nastała i w 1966 roku każda chłopska rodzina akt własności na zajmowane gospodarstwo i ziemię dostała. Potem znowu był świński dołek ( afera mięsna) i Władza Ludowa na dyrektorze handlu wyrok śmierci wydała i go wykonała. ( Na Stanisławie Wawrzeckim, a kilku innych na dożywocie skazała). Wtedy to żart i anegdota powstała, że brak jest mięsa, bo na granicy państwa Świnoujście mamy, dlatego w sklepach problem z mięsem mamy.) Dla oszczędności w poniedziałek władza dzień postny – bez mięsny nam dała inspekcja robotniczo chłopska to kontrolowała.  Początkiem lat siedemdziesiątych tą samą ziemię a nieraz i gospodarstwa w zamian za rentę rolniczą na rzecz Skarbu Państwa zabierała. W innych przypadkach, czego już Ja moi najbliżsi i koledzy ze wsi doznałem, tak jak to w marzeniach rodziców na wyższym poziomie edukować się miałem. Tak jak w większości wsi pod lwóweckich czteroklasowe szkoły istniały, dzieci jedni z górki inni pod górkę do niej uczęszczały. Ale dla dziecka rolnika – chłopa z przeszkodami pod górkę była, nie sądzę, aby demografia to uczyniła ( wyż demograficzny). Tak od klasy piątej (V) do wiejskich szkół nas przypisali, przykładowo Dębowy Gaj do szkoły w m. Sobota, a Chmielno do szkoły w m. Zbylutów tam się nauka kończyła i zaczynała.  Władza Ludowa dzieci chłopskie do ziemi przyginała, aby w gospodarstwie lub PGR –e została.  Ci, co z tych miejscowości we Lwówku Śląskim w Szkole Podstawowej nr 2 zaczynali, albo ich rodzice na stałe w mieście meldowali i na stancję wysyłali. Tak jak w 1965 roku w Szkole Podstawowej nr 2 mnie i innych ze szkoły rugowało, aby w klasie 18 ucznia zostało. Część powróciło do szkół w przypisanym rejonie część do nowo powstałej ( pobudowanej) Szkoły Podstawowej nr 1 przepisano. Po interwencji a bardziej znajomości inspektor Wydziału Oświaty Pani Zofii Z. Tej dzięki aktywności Zasadnicza Szkoła Zawodowa Elektroniczna w 1968 roku powstała, przywrócono do nauki kilku uczni. Dla przykładu Jerzy P. ( nazwisko znane autorowi) z Chmielna najpierw Szkołę Podstawową nr 2 w Lwówku Śląskim kończy potem Liceum Ogólnokształcące w tym mieście zdaje, na końcu, jako prymus Szkoły Oficerskiej Radiotechnicznej w Jeleniej Górze porucznikiem Wojska zostaje. To później było, najpierw nas w równości do wiedzy tolerancji edukowano w mundurki z podszewki z przypinanym białym kołnierzykiem poubierano. Tak naprawdę dziecko rolnika – chłopa na świetlice czy stołówkę ( wykupienie abonamentu na obiad) nie wpuszczano. Tak przez dwa lata byliśmy w tolerancji edukowani, Albo żeśmy po mieście chodzili a zimą między palącymi na poczekalni dworcowej PKP na pociągi do domu czy autobusy czekali. Trochę to inaczej było jak informacja w śród tych wiejskich dzieci rozpowszechniona została, że Dom Harcerza dzięki Panu K. otworzyła swe pokoje – pomieszczenia. Zimą to już od 12.00 -13.00  Pod drzwiami dzieci się zbierały, żeby nie marzły na mrozie były w ciepłym nawet gorącą herbatę od niego dostawały. Faktycznie to z przepisami i grafikiem od 16.00 Otworem Dom Harcerza stał, wtedy to nauka na instrumentach i zbiórki harcerskie i kółka zainteresowań były. Wtedy to w większości dzieci z miasta chodziły ( w PGR Dębowy Gaj zakupiono kilka sprzętów – gitar, mandolin, ale po kilku miesiącach zapał instruktora zginął i On wraz z wypłaconą pensją). Myśmy dzieci ze wsi do domu wracali, a że w gospodarstwie zawsze rąk brakowało tośmy w obejściu czy polu pomagali. W latach 1967-68 trochę się sytuacja poprawiła, już częściej dzieci wiejskie szkoła przyjmowała i tak czy w szkole jedynce czy dwójce dyrekcja uczyć się pozwalała. Tak, co najmniej do lat 70- ich się działo wspomnę jak Zasadnicza Szkoła Zawodowa Elektroniczna powstała. Najpierw w 1968 roku w budynku Babki ul. Szkolna, a potem budynek wydzielony z PDD w Płakowicach dostała. To się w mieście – powiecie i ościennych powiatach działo, ile to dzieci się w niej edukować chciało. Na pierwsze egzaminy w 1969 roku na sześćdziesiąt ( 60) miejsc sto osiemdziesiąt (180, inne źródła 240 podań) młodzieży było  ( 08.06.1969) A poprawnie nas chyba osiemnaście ( 18) złożyło – zdało. Tu mi się przypomina taka sytuacja – mała, po powrocie z egzaminów do Szkoły nr 2 ( chyba nas z trzech ósmych klas czterdziestu paru egzamin zdawało) licytacja w śród wychowawców klas była. Kto zdał, kto nie, bo to satysfakcja dla wychowawcy klasy była, na moją podniesioną rękę, że zdałem dostałem odpowiedz od Pani Ch?  Jak?  Ja bym cię na drugi rok w klasie ósmej zostawiła. Długa matki z wychowawczynią Ch.  I dyrektorem C. Rozmowa była, ale ustąpiła. Druga tura egzaminów w lipcu kandydatów nie mniej się egzaminowi poddało ( około 180) z tego, co pamiętam to chyba dwudziestu ośmiu ( 28) egzamin zdało.  Ruch się na wsi nie tylko mojej zrobił wiele ogonów z obory rolników – chłopów ubywało, pierwszego września ( 01.09.1969) Z siedemdziesięciu dwóch ( 72) w dwóch klasach na placu apelowym – szkolnym stało. To nic jakoś się w ławkach poupychało, po pierwszym okresie połowa klasy z przedmiotów zawodowych dwóje dostało i palcem pogrozili. Po półroczu niektórzy – niektórym stopnie powtórzyli ze szkoły usunęli i już w prestiżowej szkole uczniami nie byli. Tak właśnie było i tak się działo, już w klasach po dwudziestu ośmiu (28) uczniów zostało, przeważnie to dzieci ze wsi – wiejskie ze szkoły wyleciały. Nic z tego przykre, ale ogony już do obór nie wracały w edukacji za mało pomagały. Dla przypomnienia – potwierdzenia Ryszard K. z Dłużca dwukrotnie z tego samego przedmiotu dwóje miał i od połowy roku szkolnego, jako uczeń szkoły ZSZ w Płakowicach nie istniał. Przychodził do szkoły nieoceniany przez nauczycieli, razem żeśmy przez trzeci okres w ławce siadali, Aż do czasu, gdy nie przyszła wiadomość, że syna Sekretarza Powiatowego PZPR ds. Rolnych ze szkoły rugowali. Prawie wszyscy do drugiej klasy zdali, jedni przez zawiłości życiowe jak Jadwigę T. pożegnali, a Ryszarda K. koledzy pierwszoklasiści, jako weterana tej szkoły powitali. Podobna taryfa w Liceum – ogólniaku była, żeby taką Krysię czy Danusię, Marysię, Edzia, Marka do II klasy zdanie ( po nie zdaniu I klasy nie zostawiano na następny rok tylko usuwano ze szkoły) krowa w oborze miejsce innej robiła. A jak się wartości krowy nie dało to się na I klasie w liceum kończyło i do kolejowej lub innej zawodowej w Jeleniej Górze się jeździło i ją kończyło. Wielu na tych perypetiach dalszej nauki zaprzestało, zostawali na gospodarstwie lub podjęli pracę w PGR – ich, bo zawsze rąk do pracy w rolnictwie mało.   Tak to dziecko chłopa – rolnika za PRL-u edukację równości, tolerancji i poszanowania miało. Wtedy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, bo to normą życia bywało, dobrze, że chociaż jak u mnie w pamięci i dokumentach- archiwum rodzinnym zostało.

Od autora Fakty zdarzeń i szczegóły oraz nazwiska znane autorowi.

         W moich opowiadaniach Szkoła i Kultura, Szkoła, Tułaczy los, Tajemnica przeżycia, Straż obywatelska, Jak spółdzielnię zakładano, Historia PRL-u mojego pokolenia, Pomoc socjalna w PRL-u Wspomnienia z PRL-u PGR-u i innych opisujących życie mieszkańców – osadników lat 1945-75 nie tylko Dębowego Gaju i Ziemi Lwóweckiej więcej opisane. Wspomnienia, i inne materiały nie tylko z okresu 1945 -75 PRL-u jak: Inspekcje Robotniczo chłopskie – Trójki nie tylko w PRL-u, Z życiorysem od początku PRL-u w kieszeni, ale i historii – właścicieli ziemskich nie tylko Dębowego Gaju opublikowane i w opracowaniu – uzupełnianiu przygotowywane do publikacji. Oparte na faktach dokumentach własnego archiwum rodzinnego użyczonych i własnych zdjęć oraz przeżyć własnych.

Zdjęcie rozpoczęcie roku w ZDZ w 1969 roku

Redakcja nie ingerowała w tekst autora z uwagi na postulaty czytelników, którzy preferują ten specyficzny, rymem pisany, nietuzinkowy styl pisarski.  Zawarte informacje stanowią ciekawostkę i unikat historyczny  – infolwowek24

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.