Aleksander Paszczyński – Pomoc Socjalna w PRL- u

My Partia za Lud pracy miasta i wsi myślimy budujemy socjalizm i do celu – komunizmu dążymy. Plan pięcioletni z narastającymi przeciwnościami nawet w siedem czy dziesięć lat, ale wykonamy .  ,,  Jeden z cytatów tow. Wiesława Gomułki z plenum Komitetu Centralnego P Z P R  lat 60-h  . No i myśleli, mało zarobić ludziom dawali, ale socjalnie wszystkim pomagali. Tak to w połowie lat 60-h ( 1966) gospodarstwa rolne na własność z dobrodziejstwa dawali ( gospodarowano na nich od 1945), a i tak ich dzieci drugi plan odczuwali. Dla wyjaśnienia z własnego życia będąc synem rolnika indywidualnego w latach 1964-68 będąc uczniem Szkoły Podstawowej nr 2 w Lwówku Śląskim nie mogłem wykupić posiłków (obiadów) gdyż było to możliwe po przedstawieniu zaświadczenia, iż rodzic pracuje na państwowej posadzie. Drugim takim wyrównaniem szans dzieci i młodzieży było ( ze względu na przyrost demograficzny) usuwanie z powrotem do Szkół zgodnie z rejonem zamieszkania lub przenoszenie do nowo powstałej szkoły nr 1 ( na obrzeżach ówczesnego miasta). Z własnych obserwacji mieszkańca Dębowego Gaju, mieszkania w części tzw. P G R – u przedstawię pomoc socjalną dla pracowników P G R – u. Do połowy lat 60 –h pracownicy posiadali własne przydomowe gospodarstwa, nie mając własnej ziemi posiadali po jednej a nawet dwie krowy kilka świń i drobiu ( krowy wypasali na nieużytkach- ugorach). Każdy oprócz mieszkania otrzymywał zaplecze gospodarcze ( obory – chlewiki) miał też przydomowe ogródki działowe. Po tym jak nierówności – nieporadni gospodarczo ( alkoholizm ) między pracownikami różnice powstawały podjęto decyzję o likwidacji w ich gospodarstwach bydła i każdy pracownik na dorosłego z mleczarni ( obory PGR) po pół litra mleka a na dziecko litr ( opisane s ą w opowiadaniu ,, Z życia w PRL -u  ,, czekające na publikację  na infolwowek24  ) .Tak, że nieraz dla rodzin to i ponad 5 litrów mleka dziennie przypadało ( liczne rodziny, mleko z wieczornego udoju). Dodatkowo z magazynów zbożowych PGR ( magazynier Władysław S.), co najmniej dwa razy do roku zawożono do Młyna Wodnego Dębowy Gaj zboże na mąkę i otręby, potem przekazywano pracownikom ( 50 kg mąki i 100 kg śruty -otrębów) słomę na ściółkę brali ile chcieli. Na tym nie koniec pomocy dla pracowników, każdy, co rok w innym miejscu- polu dostawał działkę ziemię około 2,5 -3 ary do 5 na obsadzenie ziemniakami. Dlaczego każdego roku w innym miejscu, bo kierownictwo też myślało mając kilkaset hektarów ziemi z własnych obór stajni chlewni obornika nie starczało dając działki pracownikom przy okazji z ich obór chlewni obornikiem pola zasilało .  ,, Niech żyje sojusz robotniczo – chłopski, Partia Przewodnią Siłą Narodu ,, na nie jednym transparencie Pierwszomajowym hasło widniało, no i w obie strony to działało . W jednym ze wspomnień z tamtego okresu lat 1945-65 ( Radio Lwówek Śląski nadaje) – my ludzie pracy w niedzielę się zbieramy jedziemy na pola ziemniaczane i imperialistyczną stonkę zbieramy.  W latach 60-ch sojusze robotniczo- chłopskie się pogłębiały, na wykopki z miasta na wieś brygady nie tylko pracownicze, ale i młodzieżowe jechały ( nie mylić z brygadami S P Służba Polsce te to w latach 46-50 rolnikom indywidualnym zboże z zapasów zabierali – przytoczone fakty w innych wspomnieniach publikowanych przez Infolwowek24 mojego autorstwa). Te pracownicze na ogół przy P O P ( Podstawowa Organizacja Partyjna) to ze związkowej działalności ( Pracownicze Związki Zawodowe) jeździły do PGR-u na wykopki w zamian brały po kilka ton płodów rolnych ( ziemniaki, marchew, cebula jabłka) i potem w zakładzie rozprowadzały.  O działalności społecznej i wychowaniu w duchu obowiązku dla Państwa młodzież Szkolną też wychowywano, i już począwszy od ósmych klas szkół podstawowych ( warunkowo) poprzez zawodowe czy średnie też wykopki urządzano ( zatrudniano, jako młodocianych, porządek w papierach musiał być). Trudu i znajomości nauczycieli, rodziców ( rady rodziców), aby do PGR- u się na wykopki dostało. Tak to po znajomości też młodzież z ZSZ ( Zasadnicza Szkoła Zawodowa) Płakowice do Dębowego Gaju na wykopki jechała. Tak koło 07.30  Pod szkołą na transport się czekało no i.. (  Dzień wcześniej Jan Z. Od brygadzisty P G R –u Stanisława Cz. dyspozycje dostawał – przygotuj ciągnik z przyczepą transportową zamontuj wysokie burty drewniane takie nasuwane te do przewożenia bydła, gdy do rzeźni jest transportowane. Dołóż pięć ławek (zaczepiane na boczne burty), wiesz Jasiu te, co na pochód pierwszomajowy były używane.  Takim oto transportem na wykopki żeśmy jechali ile przy tym było zabawy radości i na po pracy ognisko mieliśmy plany. Mama każde dziecko ( miejskie) też dzień wcześniej na wykopki przygotowywała, taką z materiału (szmacianą) torbę, na co najmniej 5 kg ziemniaków się mieściło do kanapek dokładała. Wszyscy radośnie ze śpiewem przez Sobotę ( wieś koło Lwówka Śląskiego) do Dębowego Gaju na Bucholc (wzgórza – pola pod lasem od strony Lwówka Śl.) żeśmy na tej przyczepie jechali. Nie ważne ile ziemniaków ton się zebrało, jak było mało ton to wszystkim się dniówki naliczało( zestawienie ilość osób i tonaż skrzętnie notowany przez brygadzistę Stanisława Cz.) a i tak u Pani Zosi –księgowej na biurko wszystko lądowało. Wiem o tym, bo moimi sąsiadami byli, wieczorem z Kierownikiem Sz.. u moich rodziców debatowali mama (Anastazja w Komitecie Rodzic. Z S Z Płakowice), że za dobrą i wydajną pracę jeszcze żeśmy premie dostali. Ładny grosz z dwu –trzy dniowych wykopek na konto Szkoły wpływało, za to na wycieczkę trzydniową się pojechało. Tak to na pomocy socjalnej Polskę Ludową od młodego do starego żeśmy Roz ….. -budowali i tak do końca Jej pracowali. Hasła propagandowe z tamtego okresu, ,Jak będziemy pracować Tak będziemy żyć”.   Przestroga matki do syna – ucznia z tego okresu,, Synu pamiętaj nigdy w szkole czy gdzie indziej nie kradnij jak potrzebujesz powiedz tata z pracy ci przyniesie ,, . Jeszcze dodatkowo o kulturę i rozrywkę dla ludu pracy miast i wsi władza pomyślała nawet bilety do cyrku ludziom fundowała. Cyrkowcy z namiotem przy Lwóweckim Basenie kąpielowym na dwa trzy dni namiot rozkładali, w sobotę czy w niedzielę to i po dwa występy dziennie dawali. Tu tradycja wszem i wobec była znana, że zakłady pracy ze socjalnego bilety nabywano ( obowiązkowa pula- ilość biletów), z podziałem na ( wcześniejszy występ dla mieszkańców z dalszych miejscowości ze względu na dojazd –transport wspomnianą przyczepą) a późniejszy dla mieszkańców Lwówka Śl. I najbliższych okolic wyższą kulturę prezentowano i tak za robotnika czy chłopa myślano  . ,,Literaci do piór robotnicy do fabryk chłopi do ziemi studenci na uczelnie, My Partia za Was myślimy i dla Waszego dobra to czynimy ,, jeden z cytatów tow. Wiesława Gomółki 1968 rok po wydarzeniach marcowych.

Aleksander Paszczyński


Świadek tamtych dni obecnie mieszkanka Lwówka Śląskiego ,  Księgowa  Pani Zofia G.

Nazwiska osób znane autorowi

Prawa autorskie zastrzeżone

Zdjęcie uczniów Zasadniczej Szkoły Zawodowej 1971 rok z zapracowanych pieniędzy wycieczka Szkolna

Redakcja nie ingerowała w tekst autora z uwagi na postulaty czytelników, którzy preferują ten specyficzny, rymem pisany, nietuzinkowy styl pisarski.  Zawarte informacje stanowią ciekawostkę i unikat historyczny  – infolwowek24

Facebook Comments
Podziel się

1 thought on “Aleksander Paszczyński – Pomoc Socjalna w PRL- u”

  1. Też jeździłam na wykopki w tych samych latach.Ale tutaj autor chyba trochę koloryzuje ,na wykopki jeździło się pociągiem do Dębowego Gaju .Wsiadaliśmy na stacji we Lwówku o 7 z minutami a wracaliśmy po 15 pociągiem jadącym Jeleniej Góry do Poznania.Dyrekcja szkół raczej nie pozwoliłaby na takie eskapady na przyczepie.Szkoły zarabiały naprawdę duże pieniądze ,a jeszcze ziemniaki na obiady do szkolnych stołówek.Chodziłam do lwóweckiej 2 okres wykopkowy trwał przynajmniej tydzień.Codziennie jechało 2-3 klasy .Miło wspominam tamte wykopki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.