Pomnik „ w Hołdzie Osadnikom Wojskowym Kombatantom II Wojny Światowej”

W powojennej rzeczywistości częstym przykładem nienawiści lub niechęci do okupantów było niszczenie pomników, cmentarzy oraz budowli sakralnych. Normalnym było powszechne niszczenie wszystkiego, co niemieckie. Tak też stało się z wysadzonym kościołem protestanckim we Lwówku śląskim, po którym ostała się tylko wysoka „Czarna Wieża”. Ktoś mądry postanowił zaadoptować wieże i otaczający ją teren wychodząc na przeciw współczesnym potrzebom hotelarskim. Większość najcenniejszych kamienic lwóweckich rozebrano na potrzeby odbudowy stolicy. Taki sam los spotkał zabudowania Seminarium Nauczycielskiego, które to niegdyś stało na miejscu obecnej Szkoły Podstawowej nr.2 ( obok hali sportowej).Do listy wyburzonych budynków można zaliczyć gmach Sądu Lwóweckiego, jaki kiedyś stał obok zachowanego jeszcze więzienia miejskiego. Do listy tej może dołączyć tzw. „Pałacyk Blüchera” znajdujący się na Wzgórzu Kombatantów, oraz budynek Wydziału Finansowego Rzeszy ( Finanzreferat) stojący niegdyś na miejscu obecnej siedziby Państwowej Straży Pożarnej. Nie wypada wspomnieć oczywiście o Boberhausie, czyli schronisku młodzieżowej organizacji Hitlerjugend , stojącego niegdyś w pobliżu „Skałek Panieńskich”.  Obiektów takich można by wymieniać niemal bez końca, bowiem było ich dość sporo. Były to nie tylko budynki użyteczności publicznej, dawne gospody, zajazdy czy pomniki.

Tak oto, na przykład w miejscu dzisiejszego pomnika „Poległym za Wolność i Niepodległość Ojczyzny” stał dawny poniemiecki pomnik „Germani” jako symbol niemieckiego triumfu i zwycięstwa. Pomnik stojący niegdyś w parku przy ulicy Sienkiewicza (dawna Blücherstrasse) postawiono po triumfalnym zwycięstwie po wojnie Francusko-Pruskiej z 1871r. Nie bez przyczyny nazwa ulicy nawiązuje do dawnego bohatera tych ziem gen. Blüchera, który to w 1813r. w Płakowicach pokonał dywizję wojsk Napoleona. Paradoks polega na tym, że dziś my Polacy składamy kwiaty w tym samym miejscu, w którym to przez dziesięciolecia Niemcy składali swe sztandary i wieńce na znak patriotyzmu i przynależności do Stahlhelmu ( Bund der Frontsoldaten ). Po II Wojnie Światowej przy asyście lwóweckich funkcjonariuszy UB zniszczono dawny symbol niemieckiego zwycięstwa. Na jego miejsce wstawiono nieco później obecny postument, który stanowi niejako symbol wdzięczności dla tych, co polegli. Nie jest to jednak jedyny taki przypadek wykorzystania poniemieckich miejsc pamięci przez ówczesne powojenne władze.  Tak już, bowiem się utarło, że strona „wygrywająca konflikt” przejmuje i wykorzystuje do własnych celów i potrzeb ziemie, symbole świadczące o dawnej potędze przegranych wedle własnego uznania. Odwieczny przywilej zwycięzców. Tak oto spacerując lwóweckim cmentarzem napotykamy kilka grobów dawnych kombatantów, a w ich pobliżu pewną swoistą ciekawostkę. Otóż stoi tam pewny kamienny obelisk z dwoma mieczami z pamiątkową tablicą informującą o znaczeniu tego miejsca. W historii powojennej przypisanemu kombatantom. Przy pomniku widzimy kilka więdnących wiązanek kwiatów oraz kilkanaście zniczy. Stojąc przed tym obeliskiem zastanawiam się czy wszyscy ci ludzie wiedzą, pod czym tak na prawdę składają kwiaty i zapalają znicze..?. Czy ten, kto zainicjował tu jego postawienie wiedział o jego prawdziwym pochodzeniu..?. Sprawa przez lata była owiana pewną tajemnicą. Czy na pewno ?.

Pewne stare zachowane zdjęcie pochodzące z dawnego albumu lwóweckiej rodziny stanowi odpowiedź na nasze pytanie. Mieszkającej niegdyś obok kościoła ( Kirschestrasse 43)  rodzina wykonała niegdyś przypadkowe zdjęcie. Zdjęcie, które to dziś stanowi oczywistą odpowiedź, komu pierwotnie przypisany był owy głaz ( obelisk) i jakie było jego znaczenie historyczne.  Głaz pierwotnie usadowiony był na tzw. „Szkolnej Górce” przez Niemców nazywanej „Hospitalberg”.

Więcej na ten temat przeczytacie Państwo w artykule : http://194.182.69.201/kontrowersyjna-niewygodna-historycznie-prawda-czyli-herbert-we-lwowku-bismarc-stein-ze-szkolnej-gorki/

Opowiedział nam o nim Herbert, były mieszkaniec Lwówka. Część wspomnień Herberta ujęto w książce „ Pogórze Izerskie w cieniu swastyki” , gdzie opisano na podstawie jego relacji jak obchodzono w Lwówku jedno z większych lokalnych świąt patriotycznych tzw. „Blücherfest”  . Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Państwa do zimowej wieczornej lektury. Oczyma wyobraźni przenieść się na chwile na nasz dawny lwówecki rynek i poczuć ten dawny klimat sierpniowego zgiełku mocno przypominającego współczesne kramy Lwóweckiego Lata Agatowego.

Autor : mgr  Przemysław Popławski – pracownik ZPEW w Lwówku Śl. Współautor kilkunastu publikacji regionalnych oraz artykułów . Kolekcjoner dawnych kart pocztowych i pamiątek lwóweckich.

 

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.