Strajk nauczycieli w powiecie lwóweckim.

Za nami drugi dzień jakże niecodziennych wydarzeń. Niemal cała Polska oświata stanęła w obliczu strajku. Strajku nauczycieli, który to objął w naszym powiecie nie tylko szkoły masowe, ale i placówki specjalne. Według uzyskanych informacji do strajku ogólnopolskiego nauczycieli i pracowników oświaty przyłączyły się nie tylko szkoły z Gryfowa, Mirska czy Lubomierza, ale i naszego Lwówka Śląskiego.

Strajkowało Liceum Ogólnokształcące, Szkoła Podstawowa nr.1, Szkoła Podstawowa nr.2, Szkoła Podstawowa nr.3 (dawne Płakowice), Szkoła w Zbylutowie oraz ZPEW we Lwówku Śląskim. Niepotwierdzone są informacje o strajku w Szkole Podstawowej w Niwnicach. Z tego, co wiemy lwóweckie szkoły stanęły na wysokości zadania niemal jednomyślnie przystępując do akcji protestacyjnej.

Zdaniem p. Teresy Wachal przewodniczącej ZNP we Lwówku Śląskim ,,dyrektorzy poszczególnych placówek zobowiązani zostali do przesłania drogą elektroniczną do kuratorium zestawień ile nauczycieli w ich placówkach brało udział w strajku”. Być może jest to potrzebne ,,w centrali, aby ocenić istniejący stan zagrożenia, ocenić skalę strajku”. Naszym zdaniem na podstawie informacji zebranych z portali społecznościowych skala zaangażowania w lwóweckim środowisku nauczycielskim okazała się nader wysoka. Sam strajk, jako forma protestu nauczycieli spotkał się zarówno z negatywnymi komentarzami jak i aprobatą społeczną oraz akceptacją rodziców, którzy z zaciekawieniem obserwują doniesienia medialne dotyczące rychłego zakończenia sporu. Sporu, który nie ukrywajmy uderza w jakichś sposób w organizację życia rodzinnego , wymaga zaangażowani instytucji zwanej ,,Babcia lub Ciocia”.

,, Na krótką metę jesteśmy sami w stanie sprostać tym trudnościom, ale wie Pan tak na dłużej to może być już problem. Ja mam ten komfort, że mam, z kim zostawić mojego synka, ale wiem, że są mamy, które nie mają tak łatwo. Ich szefostwo krzywo patrzy na pomysł przyjścia z dzieckiem do pracy. Albo tak jak moja koleżanka ma rodziców na drugim końcu polski i posiłkuje się sąsiadką” – stwierdza jedna z lwóweckich mam.

Wszystkim zależy na jak najszybszym zakończeniu sporu. O co właściwie jest ta batalia?. Otóż chodzi tu o niskie nakłady na oświatę i co za tym idzie niskie zarobki pracowników oświaty, w tym nauczycieli. Media publiczne podają w swoich tabelach kwoty, jakich tak naprawdę chyba żaden nauczyciel nie widział na swoim koncie bankowym. Kwoty te powiększono o średnią występującą w dużych miastach kraju, uwzględniającą dodatki za wychowawstwo, trzynastki i odprawy. Ponad to zdaniem samych zainteresowanych nauczycieli stanowią mocno zawyżone kwoty. Środowiska oświatowe nie zgadzają się z tym, że ludzie, którzy na edukację przeznaczyli znaczne kwoty pieniędzy, brali kredyty studenckie po to by móc ukończyć studia wyższe, dziś żyją ledwo wiążąc koniec z końcem. Żyją za pensje o wiele niższe niż w wielu innych zawodach. (Z całym szacunkiem dla Pań z Biedronki….).Z biegiem czasu zawód nauczyciela staję się mało opłacalnym, a wynagrodzenia powoli uwłaczają godności tych, co trudnią się nauczaniem kolejnych pokoleń. Pokoleń, jakie kiedyś dołączą do grona potencjalnych podatników. Dziś tajemy przed bardzo ważnym pytaniem:, jaka będzie przyszła Polska skoro rządzący nią nie dbają o właściwy poziom nauczania?.

Nie robią nic, aby zatrzymać falę emigracji zarobkowej podyktowanej ,,obecną mocno rozwijającą się sytuacją ekonomiczną kraju” , chyba tak samo mocną jak pensje nauczycieli..:-)…Ktoś tam na górze zapomniał jak istotną rolę pełnią środowiska akademickie czy oświatowe.

Powracając do tematu samego strajku w naszym powiecie, należy nadmienić, iż pojawili się jak zawsze w takich sytuacjach testowych tzw. ,,łamistrajki”, czyli niewielka grupa twierdząca, że te działania i tak nic nie dadzą. Ocenę moralną i etyczną z punktu widzenia zawodu pozostawiamy każdemu z osobna, nie będziemy oceniać, wystarczy, że robimy to w pracy z młodzieżą, która to też przypatruje się z boku całej tej sytuacji pytając: i co strajkuje Pan?. Wszyscy wierzymy, że związkowcy dogadają się z rządzącymi znajdując wspólny konsensus i konstruktywne rozwiązanie z sytuacji, jaka nie jest korzystna dla nikogo. Dlatego tez z tego miejsca nauczyciele za pomocą naszej redakcji proszą rodziców o wyrozumiałość i zrozumienie sytuacji. To, że w tym konflikcie nie chodzi już tylko o jakieś tam liczby, kasę, podwyżki. Kwestią jest też szacunek do zawodu. Szacunek do instytucji, jaką jest szkoła i ludzie w niej pracujący. Ludzie, którzy pod waszą nieobecność drodzy rodzice wychowują oddziałują  wielopoziomowo na osobowość, kreatywność i przyszłość waszych pociech. Pociech, których dobro i przyszłość leży również i nam na sercu. Nie przechodźmy obojętnie obok tego problemu społecznego, jakim jest ogólnopolski strajk oświaty. Wierzymy, że wśród rządzących jest ktoś inteligentny i zorganizowany, komu zależy na przyszłości polskiej szkoły. Wielu pyta, do kiedy będzie trwał ten strajk?.  Otóż punktem kulminacyjnym będą egzaminy gimnazjalne oraz egzaminy maturalne. Od postawy władz zależy czy odbędą się one bez znacznych ,,dezorganizacyjnych niespodzianek”. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli tak długo wspólnie czekać na odzew rządu. Czas pokarze, tymczasem was drodzy czytelnicy – rodzice prosimy o zrozumienie i prosimy nie wierzcie w niektóre informacje zawarte w telewizji. Są tacy, którzy chcą abyście uwierzyli w przedstawiane liczby, które o dziwo niestety maja niewiele wspólnego z rzeczywistością. A nauczyciele proszą, kierują apel : ,,Pozwólcie nam wspólnie zadbać o przyszłość naszych szkół”.    

infolwowek24 Przemysław Popławski

zdjęcie strajk -traktor- Połaczewski

 

 

 

Facebook Comments
Podziel się

1 thought on “Strajk nauczycieli w powiecie lwóweckim.”

  1. Nie popieram tego strajku. Żądania są oczywiście nierealne. Obliczone na efekt polityczny /obalenie rządu/, nie na sukces w negocjacjach /np. płacowych/. Związkowcy wrócili z narady /w piątek/ z informacją, że strajk będzie trwał do Świąt. Pan Broniarz informuje, że także w Święta. Czyli kiedy koniec? Pan Schetyna też się wycofał z poprzednich obietnic wzrostu wynagrodzeń /po objęciu władzy przez PO/. Czyli znikąd nadziei. Bo żądania za wysokie. A nazywanie ochłapami finansowych propozycji rządu /zaakceptowanych przez nauczycielską Solidarność/ jest dowodem na pychę pchających do strajku. Pychę i pogardę dla mało zarabiających. Szanuję tych, którzy przeprowadzili egzaminy i nadal to robią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.