Zapomniany „PAŁAC DZIECIĘCY” w Lwówku Śląskim

Kolejny to już raz, gdy w Archiwum Państwowym znalazłem tekst napisany kilka dekad wstecz, lecz nie znalazła się tam lokalizacja opisywanego obiektu. Wielka to strata, albowiem trafiłem nie tylko na wspominki o „dziecięcym pałacu”, lecz znacznie bardziej pikantną historię lokalu, który w tym samym czasie budził publiczne zgorszenie – oczywiście nie stałych bywalców – występującymi tam półnagimi kobietami! 

  Przez wiele lat po zakończeniu II wojny światowej regionalna prasa wspominała o Lwówku Śląskim krytycznie – zwłaszcza jeśli chodziło o kulturę, nadużywanie alkoholu i życie społeczne. Na plus zaliczano jedynie rozwój szkolnictwa, sieci bibliotek, kilka ciekawych zabytków i… coś zupełnie innego: Działania wojenne 1945 roku zniszczyły miasto w wielkiej mierze. Na szczęście ocalały kościoły i piękny ratusz. Lwówek jest obecnie małym miastem powiatowym, bez większego znaczenia. Słynie jedynie z wielkiego browaru i doskonałego piwa. – stwierdził nieznany autor tekstu sporządzonego w 1950 roku.

                Zupełnie inaczej przedstawiała prasa propagandowe wydarzenia związane z młodzieżą zapisaną do „odpowiednich” organizacji, czynów społecznych w zakładach pracy, bądź decyzjami członków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Okazuje się, że na przełomie stycznia i lutego wspomnianego roku w mieście nad Bobrem powstała placówka, którą doceniono i pokazano za wzór w całym województwie! Był to nowo otwarty Harcerski Ośrodek Metodyczny. Zachwyt dziennikarzy budziły otwarte i zapełnione dziećmi rozmaite sekcje: modelarska (lotnicza i morska), ślusarska, stolarska, kulturalno-oświatowa i wychowania fizycznego:

 – Miło wiedzieć uśmiechnięte twarze dzieci i młodzieży, zapał w ich oczach do chwili, gdy oglądali przeznaczony dla nich sprzęt, narzędzia, książki, a nawet gotowe już modele, wykonane rękoma ich kolegów. –  zauważył jeden ze świadków o otwarcia ośrodka.

                Jako, iż był to okres pierwszych lat funkcjonowania PRL, nie mogło zabraknąć typowej propagandy, która dziś budzi zapewne uśmiech na twarzy, choć dla innych stanowić może przerażający obraz ingerencji partii rządzącej we wszelkie dziedziny życia:

Musimy zaznaczyć, że ośrodek ten od pierwszego etapu rozwoju jest dobrze wyposażony. Praca dzieci w Ośrodku to praca dla szkoły, to świadomy już udział dzieci w realizacji Planu 6-letniego, to świadomy ich stosunek do budowy socjalizmu, do lepszych osiągnięć w nauce szkolnej. Dzieci są tego godne, bo z ich ust słyszy się już słowa „Ja będę racjonalizatorem, bo poznam naukę i lepiej wykonam pomoce naukowe i przyrządy doświadczalne”. Dlatego mamy nadzieję, że przy dobrej opiece i pomocy przodowników pracy, instytucji i społeczeństwa – Ośrodek Metodyczny w Lwówku Śląskim stanie się niebawem „Pałacem Dziecięcym”.

Uzupełnieniem uroczystości tego dnia była inscenizacja przygotowana przez harcerzy z Mirska. Ponoć wzbudziła ona wśród widzów, wypełnionych po brzegi, ogromny zachwyt i podziw, a oklaskom nie było końca… Nic dziwnego, skoro większość przybyłych to miejscowe dzieci, a dla nich każda sztuka sceniczna była wtedy nie lada przeżyciem. Niestety na otwarcie Ośrodka nie raczyli przybyć przedstawiciele Starostwa Powiatowego, Powiatowej Rady Narodowej i Zarządu Miejskiego.

Przyznam się, że nie miałem pewności, gdzie znajdował się ten ośrodek, gdyż zachowane zdjęcia pokazywały plac zabaw pełen dzieci i zarys budynku. Ponieważ w wielu miastach w tym samym czasie kuratoria oświaty tworzyły podobne ośrodki metodyczne w miastach powiatowych, a te z czasem przekształcano w Domy Harcerza – stąd już tylko krok do rozwiązania zagadki. O ile większość Czytelników kojarzy taką nazwę z budynkiem osadzonym w murze obronnym, tuż obok kościoła pw. WNMP, to tylko nieliczni kojarzyć będą, że pierwotnie taka placówka znajdowała się w zupełnie innym miejscu. Dzisiaj jest to dom rodzinny przy Alei Wojska Polskiego, vis-à-vis miejskiego targowiska: 

– Z tyłu tego budynku był ogromny plac, który wykorzystywany był w latach 50. i 60. do „imprez masowych”. Z tego, co sobie przypominam na zaprezentowanym zdjęciu widać festyn zorganizowany albo z okazji Dnia Dziecka, albo 1 -Maja. Na parterze zamieszkiwali główni „gospodarze” tj. państwo Kuczerawy. Działał tutaj również przychodnia, ale dużo później jednak, gdy Państwo Kuczerawy skończyli swoją tak wspaniałą działalność kulturalną i oświatową. – wspomina Pani Elżbieta Rzeźnicka.

 

Ps. Zachęcam Państwa do przelewania wspomnień na papier, by móc wspólnie stworzyć drugą część książki o życiu codziennym w Lwówku Śląskim w latach 1945-1989. Jednocześnie dziękuję Pani Elżbiecie Rzeźnickiej za zgodę na wykorzystanie zdjęcia i wspomnień.

 

Nap. Szymon Wrzesiński – lokalny historyk, autor przewodników i wielu monografii, m.in. „Napoleon nad Bobrem i Kwisą”; „Lwówek Śląski w Polsce Ludowej”. Dostępne w Punkcie Informacji Turystycznej. Kontakt e-mail: sz_wrzesinski@wp.pl

Facebook Comments
Podziel się

3 thoughts on “Zapomniany „PAŁAC DZIECIĘCY” w Lwówku Śląskim”

  1. Pani Grażyno. To bardzo miło, co Pani pisze. Takie osoby, jak Pani, zachęcają mnie do dalszej pracy na rzecz promowania naszych okolic i utrwalania naszego dziedzictwa historycznego.
    To prawda, zakończyłem współpracę z innym lwóweckim portalem. Nie będę tam więcej pisał. Teraz moje teksty będą pojawiać się tylko na tym portalu. Dlaczego? Nie będę pisał, bo ważne, że infolwowek24.pl jest otwarty na długą i owocną współpracę.
    Od siebie dodam, że na koniec lutego pojawi się moja nowa książka „ZAMEK CHOJNIK: Skarby, sfery i propaganda PRL”
    Będzie również książka o Płakowicach – mój przyjaciel Przemek Popławski będzie miał rozdział o Koreańczykach, a ja pisze resztę. Patronat medialny obejmie portal Infolwowek24 ale o tym będziemy informować na tej stronie. Teraz zbieramy materiały. Pozdrawiam serdecznie Szymek Wrzesiński

  2. Zawsze z zaciekawieniem czytamy Pańskie teksty p.Szymonie .Myślę że pora na kolejną część o powojenej historii lwówka.W tej pierwszej jest moja mamusia ktora pracowała w Rycerskiej.Dziekuję Panu za przywolanie wspomnień z mojego dzieciństwa.Wspaniale że lączy pan prace nauczyciela z pasją tworzenia i utrwalania historii miasta.Moim zdaniem jest Pan najlepszym twórcą lokalnej historii.Szukalam Panskich tekstow na innym portalu , ale powiedziano że teraz pisuje Pan tutaj.Pozdrawiam serdecznie autora.

  3. Piękne jest to ze ktoś organizował czas tych rzieci w tym trudnym powojenym czasie .Tac6 ludzie powinni byc w pamięci i na ustach mieszkancow w pozytywnym aspekcie.Ludzie tacy jak p.Kuczerawy, Kowalski, Gruszka , krzewili wlasciwe wartosci wychowawcze !Czuwaj. !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.