Zwierzenia z dzieciństwa – młodości i dorastanie w Dębowym Gaju. Aleksander Paszczyński

Takie ukrywane z dzieciństwa – młodości, wspomnienia o pierwszych zauroczeniach pierwszych wstydliwych miłostkach i pierwszych zazdrości. Każde pokolenie ma swój czas swój wiek i swoje słabości, przychodzi taki okres, kiedy to z dziecinnego koleżeństwa przyjaźni rodzą się pierwsze wstydliwe miłości. Wtedy to chłopak czy dziewczyna czuli się beztrosko jakby byli w raju, wszędzie tak było w mieście czy na wsi a tylko wspomnę jak było w Dębowym Gaju. W zależności od wieku różnie to się zaczynało i różnie to było, ale zawsze po latach w klubie u Pani Heleny L. Się kończyło. Tak najmłodszych jak w pierwsze miłostki wrastali, a to zdjęcia aktorów aktorek z gazet wycinali i w zeszyty –pamiętniki z własnym komentarzem wklejali. Nawet były serduszka buziaki chowanie pod poduszkę i tak się do snu układali. Pierwsze ochoczo rodzicom pomagania, to my weźmiemy bańkę na mleko pójdziemy do zlewni – obory wieczorem i tak pod tym pretekstem odbywały się wieczorne spotkania. Wtedy to z dwadzieścia dziewczyn i chłopców się spotykało / przychodziło, / choć się mleka do domu nie brało. Bo to do klubu za mali byli, więc przy stodole się gromadzili. Tam się pary-grupki tworzyły i choć byli mali, to w stodole czy stogach obok baraszkowali. Jakie to były zabawy i wspólne chowania powroty do domu i nocą nie spania? To właśnie dziecięca zgrana grupa była pod pretekstem pomocy rodzicom tak się bawiła. Tak się niejednej dziewczynce czy chłopcu z tej miłostki ukrywanej serce złamało, że minęły lata dzieciństwa młodości przyszedł dojrzały wiek a w sercu głęboko zostało. Nie pominę przedszkolaków takich, co to do mamy – babci, co dojarką była latały też swoje umiłowania miały, jak to mówiły ustawiały się w kolejce i mleko z fifroków pijały.  Tak dla porządku wiek dzieciństwa żeśmy rozliczyli, kiedy minął?  Jak nas do klubu i organizowanych w nim wieczorków dopuścili? To wedle wzrostu, ale to w tradycji norma była, że byłaś /eś/ wpuszczony do grona jak podstawówkę skończyłaś /eś/. Tu Jasia W. / Janina/ i Stasia R. / Wojtkiem nazwana / prym w klubie trzymały do ZMW / Związku Młodzieży Wiejskiej / zapisywały uznawały za młodzież i na wieczorki wpuszczały. Tu się te ze stodoły czy szkoły miłostki zmieniało lub utrwalało, najczęściej to się nieopodal w parku kończyło- spacerowało. Wiele z tych ukradkiem miłostek miłości wyrastało i w niedzielne popołudnia drogą przez wieś od klubu na stację czy na tamę rzekę Bóbr spacerowało. A i tak wieczorem czy to przez park czy torami do klubu wracało. Właśnie tak było i tak w pamięci zostało. Dziś po tylu latach jest czas wspominania – zapisania, o dziecięcych miłostkach młodzieńczych miłościach przyjaźniach rozstaniach tęsknota do miejsca dzieciństwa młodości i zamieszkania. Ta sama droga, ta sama wieś, ta sama sztuka kochania, pozostało wspomnienie i bajki wnukom opowiadania.

Aleksander Paszczyński

Facebook Comments
Podziel się

3 thoughts on “Zwierzenia z dzieciństwa – młodości i dorastanie w Dębowym Gaju. Aleksander Paszczyński”

  1. Ach , aż się łezka w oku kręci. Wspaniale napisane . młodzi tego nie zrozumieją . Oni teraz tylko gry , komputery , telewizja , i wszystko sex . A przecież wtedy my też poznawaliśmy pierwsze pocałunki , spacery , dotyk , spojrzenie . Gdzie się podziały zalotne spojrzenia w kościele, pierwsze przytulenia w klubie ?.Młodzi teraz jacyś tacy prędcy i do pieniądza i do kariery i do łóżka. Czytam wspominam i pozdrawiam .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.