Lwówecki Szlak Papieski. Zapomniana wizyta Karola Wojtyły

Latem 1956 roku na ulicach Lwówka Śląskiego pojawiła się kilkuosobowa grupa rowerzystów w towarzystwie krakowskiego księdza. Uczestnicy tej niecodziennej wycieczki, wjechali do centrum miasta obok Baszty Bolesławieckiej, minęli piękny ratusz, po czym skierowali się pod kościół parafialny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny…

Zastanawiacie się, dlaczego wspomniana wizyta została pominięta w kronikach i gazetach? To proste. Karol Wojtyła był wówczas młodym duchownym poświęcającym się wtedy głównie pracy naukowej, do czego zachęcał go arcybiskup Eugeniusz Baziak. Decyzja o wyjeździe na Dolny Śląsk zapadła podczas kilkuletniego oczekiwania na uznanie rozprawy habilitacyjnej (1953-1957). Mimo, iż jego praca została jednogłośnie przyjęta przez radę Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak tytuł naukowy nie został uznany przez Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego.

Nie da się ukryć, że władza komunistyczna również robiła wiele, by umniejszać wszelkie dokonania duchownych i Kościoła. Mimo to udało mi się ustalić, że w dniach 1-5 września 1956 roku ksiądz Karol Wojtyła, w towarzystwie czterech przyjaciół – młodych naukowców z Krakowa: Antoniny Kowalskiej, Janiny i Jerzego Janików oraz Stanisława Rybickiego, odbył wycieczkę rowerową po Sudetach.

Swoją eskapadę rozpoczęli w Bolesławcu, dokąd dotarli nocnym pociągiem. Po rozpoczęciu trasy pod budynkiem dworca, grupa pojechała do miejskiej fary, gdzie przyjezdny ksiądz odprawił Mszę Świętą. Stamtąd rowerami dojechali do Lwówka Śląskiego, gdzie obejrzeli gotycki kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Następny odcinek biegł przez Mojesz i Pławną, do Lubomierza posiadającego barokową świątynią p.w. WNMP i Św. Maternusa. W położonym tuż obok klasztorze u Urszulanek piątka niezwykłych gości spędziła swój pierwszy nocleg. Rankiem cykliści wyruszyli przez Radoniów do Proszówki, a dokładniej do kaplicy św. Anny położonej u stóp ruin zamku Gryf. Kolejny odcinek biegł przez Mirsk, Mroczkowice, Orłowice i Świeradów Zdrój.

Stamtąd, powoli do góry, przejechali Zakręt Śmierci, docierając do Szklarskiej Poręby. Dalej jadąc piękną trasą skorzystali z możliwości obejrzenia wodospadu Szklarka, zaś po krótkiej przerwie ruszyli do Sobieszowa. Stamtąd Karol i jego przyjaciele udali się na zamek Chojnik, pchając do góry swoje rowery. Korzystając z oferty schroniska, młodzi naukowcy spędzili noc na zamku. Rankiem 3 września pojechali dalej, do kościoła p.w. św. Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze, gdzie Wojtyła odprawił poranną tzw. cichą Eucharystię. Następnie piątka cyklistów wyruszyła szosą przez Karpacz, gdzie zwiedzono norweski kościółek Wang. Dalej pojechali do Kowar i tam też przy ul. Szkolnej 15 znaleźli nocleg. 4 września skierowano się na Przełęcz Kowarską i dalej na Kamienną Górę oraz Krzeszów, by móc zwiedzić sanktuarium z Mauzoleum Piastów Śląskich. Po dotarciu do Szczawna Zdroju wybrali szlak na Wałbrzych, a potem na Świebodzice. Tutaj spędzili noc u sióstr Notre Dame. Rankiem 5 września została odprawiona Msza św. w kaplicy. Po obejrzeniu z zewnątrz zamku Książ grupa podzieliła się – ponieważ ks. Wojtyła musiał wracać do swych obowiązków. Z jednym z uczestników sudeckiej wyprawy pojechał do Świdnicy, skąd pociągiem powrócili do Krakowa.

Szkoda, że taki potencjał do dziś nie został wykorzystany. Głównie z banalnego powodu, iż tylko nieliczne osoby zdają sobie sprawę o podróży księdza, który został pierwszym i jak dotąd jedynym Papieżem-Polakiem! Co ciekawe; przez Lwówek Śląski od kilku lat przebiega… „Szlak Papieski w Sudetach”, ale kto o nim słyszał? Czas to zmienić, ustawić tablice pamiątkowe, drogowskazy, przygotować przewodnik lub lwówecki odcinek tej trasy z myślą o turystach i wiernych. Mamy nie tylko wspomnienia uczestników tej wyprawy, ale dodatkowe miejsca nawiązujące do dokonań Karola Wojtyły. Jest ulica Jana Pawła II biegnąca do Szkoły Podstawowej nr 1 noszącej jego imię, jest również pomnik Papieża-Polaka, odsłonięty 4 maja 2014 roku przed kościołem WNMP, ufundowany przez wdzięcznych mieszkańców Lwówka Śląskiego.

 

Artykuł przygotowano na podstawie książki pt. „ZAMEK CHOJNIK: Skarby, afery i propaganda PRL”

 

Wasz lokalny historyk Szymon Wrzesiński ( kontakt e-mail:  sz_wrzesinski@wp.pl )

Zachęcam również do lektury moich książek dostępnych w Punkcie Informacji Turystycznej oraz Placówce Historyczno-Muzealnej w ratuszu: „POGÓRZE IZERSKIE W CIENIU SWASTYKI”; „LWÓWEK ŚLĄSKI W POLSCE LUDOWEJ”; „POLSKIE SKARBY POD KARKONOSZAMI”; „ZAMEK CZOCHA W POLSCE LUDOWEJ”.

 

Facebook Comments
Podziel się

3 thoughts on “Lwówecki Szlak Papieski. Zapomniana wizyta Karola Wojtyły”

  1. do: Krzyśka alias Janusza
    Oj kogoś drzazga w dupę kłuje. Żałosne wywody bez sensu. Tak sobie przypominam czy ten twój boski Janusz S. to nie ten Janusz S. co wyśmiali górę jego teorii? Pamiętam jak dla chwilowej sławy przed mediami wymyślił szkołę szpiegów na zamku Czocha albo kamikadze latających i rozbijających się koło tego zamku. Jaja jak berety 😀

  2. Do: krzysio.
    1. Niech Skowroński lub ktokolwiek inny jeździ i opowiada ile chce. Nic mnie to nie obchodzi. Nie ma monopolu na temat o papieżu, a ponadto jakoś o Lwówku raczej nie opowiada ludziom skoro nic nie wiedzą. No i we Lwówku nigdy nie miał wykładu.
    2. Co do pomników to jest jeden piaskowcowy głaz z Proszówki związany z papieżem. Błędnie podpisany i zwyczajnie brzydki. Powstał 5 lat temu… więc co to ma wspólnego z moim tekstem? Może prędzej ze Skowrońskim? Niech Pan jemu dziękuje.
    3. Nigdzie w tekście nie ma, by stawiać pomniki. Proszę czytać ze zrozumieniem: jest mowa i tablicach (informacyjnych dla turystów np. z mapą) i kierunkowskazach dla wycieczek indywidualnych i zbiorowych.
    4. Obiekt wmurowany w ruinach zamku Chojnik w miejsce poniemieckiego pomnika… Jak może ingerować w środowisko?

  3. Panie Szymonie ,
    Mnie wystarczy ze zapewne Panu znany Janusz Skwronski z wykaldami na ten temat jezdzi , a czesc tablic papieskich i pomnikow bywa raczej nienachalnie pieknych jak np we Lwowku. Inne z kolei nadto ingeruja w srodowisko lub obiekt jak np na zamku Chojnik. Ja rozumiem ze to wybitna postac byla , ale przez ilosc mozna osiagnac skutek odwrotny do zamierzonego i bedzie jak z Leninem w bylym Zwiazku Radzieckim
    Niewdzieczny mieszkaniec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.