,, Koreańskie dzieci w Płakowicach”. Część II – Azjatycki kolega z LO we Lwówku Śl.

autor; Kazimierz Fuławka

W okresie mojej nauki w klasie X, swoją edukacje w Liceum w klasie VIII rozpoczął Koreańczyk, Dzo-Dze-Sin (wszyscy w szkole wymawiali :Czo-Cze-Syn ). Był wychowankiem Domu Dziecka Dzieci Koreańskich w Płakowicach i jednym spośród 1,3 tys. swoich rodaków, który podjął naukę w polskiej szkole średniej w całej historii tego Domu. Z miejsca stał się obiektem powszechnego i bardzo życzliwego zainteresowania wszystkich w liceum.  Trzeba mu przyznać, że reprezentował sobą nieprzeciętne zdolności w przyswajaniu szkolnej wiedzy, chociaż jak twierdzili jego koledzy z klasy, w stosunku do niego nauczyciele byli bardziej pobłażliwi i wyrozumiali. Był dobrym szachistą, no i naturalnie pingpongistą. Z racji codziennego wspólnego udawania się do szkoły, a potem do domu (mieszkałem też w Płakowicach) zawarłem z nim bliższą koleżeńską znajomość. Dowiedziałem się, że jest synem lekarza, że ma brata, którego umieszczono w takim samym domu w Czechosłowacji i że nie wie, czy żyją jego rodzice.  Zawsze unikał wynurzeń na temat warunków życia w rodzinnym kraju. Po skończeniu liceum zamierzał studiować chemię, ale jak się okazało w stosunku do niego miano inne plany. Zdecydowano, że ma być dyplomatą i na takie studia musiał się udać do Moskwy.

Jego pobyt w liceum zakończył się dużym zgrzytem. W czasie pisemnej matury z matematyki, koledzy chcąc pomóc Mietkowi Buczyńskiemu, całkowitej ,,nodze’’ z tego przedmiotu, sporządzili mu ściągę. Przesłano ją przez siedzącego bezpośrednio za Mietkiem naszego Koreańczyka, a ten dalej jej nie przekazał. Chciano mu za to potem spuścić solidne lanie. Wybronił go Mietek, któremu jakoś (podpowiadała Zosieńka nauczycielka matematyki) udało się z egzaminem wybrnąć. Sprawca tłumaczył się, że przecież to nieuczciwe, aby wykorzystywać ściągi na maturze.

Po latach, gdy już, ani ja, ani Mietek w Płakowicach nie mieszkaliśmy, próbował nas tam odnaleźć. W tym celu, będąc w Warszawie specjalnie się tutaj udał i był bardzo niepocieszony, że nas nie spotkał. Poprosił napotkanych mieszkańców o przekazanie nam jego pozdrowień.

Ciekaw jestem, czy Dzo pozostał wierny dynastii Kimdo, czy też nie daj Boże został skrócony o głowę. Mam nadzieję, że tak się nie stało.

Kazimierz Fuławka

Prawa autorskie zastrzeżone.


Wybredne motyle

Przyjazd do Płakowic, w r. 1953 dzieci Koreańskich zaowocował także eksperymentem z hodowlą jedwabnika.Owady te zostały w tym celu sprowadzone z Korei, a przedtem przygotowano dla nich odpowiednią infrastrukturę, między innymi zasadzając zarośla drzew morwowych. Niestety eksperyment nie wypalił. Jedwabniki nie chciały żreć liści z polskich morw i zadowalały się dębowymi, ale z nich nie mogły zawiązywać jedwabnych kokonów. Pamiątka po tym przedsięwzięciu pozostały rosnące jeszcze zdziczałe morwy.

Kazimierz Fuławka

Prawa autorskie zastrzeżone.


Dziękujemy Panu Romanowi Ciechanowiczowi Dyrektorowi ZSOiZ we Lwówku Śl. za udostępnienie zdjęć z tablo absolwentów.

194.182.69.201

Facebook Comments
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.